Na dwóch transparentach, niesionych na przodzie pochodu, napisano po katalońsku "wolność dla więźniów politycznych" i "jesteśmy republiką". Na zdjęciach publikowanych przez hiszpańską telewizję można było zobaczyć m.in. napisy "SOS demokracja". Wielu uczestników skandowało słowo "wolność".

 

Demonstrację zorganizowały dwie proniepodległościowe katalońskie organizacje - Zgromadzenie Narodowe Katalonii (ANC) oraz Omnium.

 

Obecnie w areszcie przebywa ośmiu członków zdymisjonowanego regionalnego rządu Katalonii, w tym b. wicepremier Oriol Junqueras, oraz dwóch popierających secesję działaczy. Objęci są postępowaniem w sprawie zorganizowania referendum z 1 października i ogłoszenia niepodległości regionu. Zarzuca się im m.in. nieposłuszeństwo wobec władz państwowych Hiszpanii.

 

Puigdemont czeka na decyzję sądu

 

2 listopada sąd w Madrycie wydał zgodę na aresztowanie dziewięciu ministrów katalońskiego rządu Carlesa Puigdemonta. Dzień później z aresztu zwolniony został za kaucją w wysokości 50 tys. euro były kataloński minister przedsiębiorczości Santi Vila.

 

Na wolności, w Belgii, przebywa jeszcze pięciu członków odwołanego przez Madryt rządu Katalonii: premier Puigdemont i czterech jego ministrów. Czekają na decyzję sądu w sprawie ich ewentualnej ekstradycji do Hiszpanii.

 

Agencja AFP ocenia, że sobotnia demonstracja jest testem dla ruchów proniepodległościowych przed zaplanowanymi na 21 grudnia przedterminowymi wyborami w Katalonii. Zorganizowanie tego głosowania jest jedną z decyzji Madrytu, służących ograniczeniu autonomii Katalonii po ogłoszeniu 27 października przez tamtejszy parlament niepodległości. W reakcji rząd centralny m.in. odwołał rząd Puigdemonta i zdymisjonował ponad 130 wysokich rangą urzędników.

 

PAP