Trwający od zeszłego poniedziałku protest został zawieszony w środę rano na czas spotkania członków Porozumienia Rezydentów z premier. Filip Płużański z Porozumienia Rezydentów OZZL poinformował po spotkaniu, że rozmowy nie przyniosły oczekiwanych skutków, a medycy wznowili protest głodowy.

 

Wstępujący w imieniu wnioskodawców Bartosz Arłukowicz mówił, że minister zdrowia przyszedł do rezydentów dzień po rozpoczęciu protestu "i potem przez (...) siedem dni nic". - Rząd nie widzi głodujących rezydentów, rząd uważa, że tego problemu po prostu nie ma, minister abdykuje. Gdyby nie to, że zwołujemy nadzwyczajne posiedzenie komisji zdrowia, w którym apelujemy, żądamy informacji rządu, to pewnie w ogóle by tam więcej nie pojechał" - powiedział.

 

- Żądamy od pani premier skutecznego rozwiązania problemu głodujących rezydentów, żądamy rzetelnej propozycji, żądamy w końcu posiedzenia rządu w tej sprawie, dlatego że mamy do czynienia z sytuacją taką, że minister zdrowia właściwie znika, abdykuje w tej sprawie, pani premier jest osobą całkowicie bezradną, a minister pracy dzisiaj publicznie mówi, że z Funduszu Pracy nie są płacone rezydentury - więc uprzejmie informuję panią premier i panią minister pracy, że dokładnie w ustawie o zawodzie lekarza w art. 16 j napisane jest, że z Funduszu Pracy państwo płacicie lekarzom za rezydentury - dodał.

 

"Pan szkodzi systemowi ochrony zdrowia"

 

Podkreślał, że za czasów rządów PO-PSL wzrosło finansowanie systemu ochrony zdrowia i wynagrodzenia rezydentów. - Rząd PO-PSL daje podwyżkę - z 2400 zł na 3200 zł, 3600 zł i 3900 zł w zależności od typu rezydentury - powiedział.

 

Arłukowicz wskazywał, że jako szef Naczelnej Rady Lekarskiej Radziwiłł wspierał strajk lekarzy z Porozumienia Zielonogórskiego, a także składał skargi konstytucyjne na pakiet onkologiczny i wzywał lekarzy do strajku.

 

- Pan szkodzi systemowi ochrony zdrowia w zależności od tego, czy jest pan prezesem NRL, czy ministrem zdrowia. Pan jest największym szkodnikiem systemu ochrony zdrowia - wtedy jako działacz żądający, oczekujący, protestujący, a dziś jako najbardziej bezradny minister w historii ostatnich 25 lat - powiedział Arłukowicz.

 

Pytał Radziwiłła m.in., dlaczego zmniejszył rezydentury ze stomatologii, dlaczego zmniejszył finansowanie kardiologii, a także dlaczego zmniejszył rezydentury z ginekologii i położnictwa oraz psychiatrii.

 

 

"Protest trwa od wczoraj"

 

- Opozycja zawnioskowała o informację rządu dot. protestu głodowego lekarzy rezydentów, protestu trwającego od wczoraj - powiedział minister zdrowia Konstanty Radziwiłł. Z sali rozległy się okrzyki "skandal!".

 

Minister zdrowia powiedział, że rząd w 2018 r. przeznaczy 1 mld 179 mln zł na wynagrodzenia lekarzy rezydentów i stażystów. - To o 40 proc. niż wydatkowano na ten cel za naszych poprzedników w 2015 r. Zwiększamy także liczbę miejsc rezydentów, bo zdajemy sobie sprawę, jak ważny dla polskich pacjentów ważny jest dostęp do lekarza specjalisty - powiedział Radziwiłł.

 

Jak mówił, "w niecałe dwa lata rząd udostępnił ponad 10 tys. miejsc rezydenckich".

 

- Krzyczący przed chwilą pan przewodniczący Bartosz Arłukowicz rozdzielił ich mniej w czasie swojego 3,5-rocznego zasiadania w gabinecie ministra zdrowia - dodał Radziwiłł.

 

"W roku 2018 r. będzie więcej pieniędzy o kolejne 6 mld zł" 

 

Odnosząc się do postulatu rezydentów o zwiększeniu wydatków na ochronę zdrowia, Radziwiłł powiedział, że w 2017 r. zwiększono wydatki na służbę zdrowia do ponad 87 mld zł, czyli o ponad 8 mld zł więcej niż w 2016 r. Jak mówił, w roku 2018 r. będzie więcej pieniędzy o kolejne 6 mld zł.

 

- Każdy lekarz rezydent w Polsce może liczyć na stopniowe podwyżki, które zostaną wypłacone z mocą obowiązującą od 1 lipca 2017 r. i będą realizowane kolejne co roku, od stycznia 2018 r., czyli już bardzo niedługo, aż do 2021 r. Mogę stwierdzić jednoznacznie, że na koniec 2021 r. nie będzie w Polsce lekarza rezydenta, który by zarabiał mniej niż 5 tys. 250 zł. - powiedział minister zdrowia.

 

Podkreślił, że to o ponad 2 tys. złotych więcej niż obecna pensja minimalna rezydenta wynikająca z rozporządzenia.

 

"Rezydentura jest narzędziem w rękach ministra zdrowia"

 

Minister przypomniał także, że rząd przygotował środki na wsparcie rezydentur w tych dziedzinach, które są priorytetowe z punktu widzenia systemu i przede wszystkim pacjentów.

 

- Jest rzeczą zupełnie oczywistą, że rezydentura jest narzędziem w rękach ministra zdrowia, narzędziem prowadzenia aktywnej polityki zdrowotnej. Dotychczas różnicowanie specjalności na zwykłe i priorytetowe praktycznie nie miało żadnego odzwierciedlenia w zakresie wyboru lekarzy, których to dotyczyło - zaznaczył Radziwiłł.

 

- Chodzi nam przede wszystkim o takie specjalności jak pediatria, interna, medycyna ratunkowa, medycyna rodzinna, chirurgia ogólna, onkologia kliniczna, hematologia - specjalności, których lekarze po ukończeniu stażu praktycznie w ogóle nie chcą wybierać. Proponujemy każdemu rezydentowi, który rozpocznie taka specjalizację, w jednej z tych dziedzin, 1200 zł dodatku motywacyjnego miesięcznie - powiedział szef resortu zdrowia.

 

- To rozwiązanie prowadzi do tego, że co drugi lekarz - dokładnie 53 proc. - rozpoczynający rezydenturę już od jesieni będzie dostawał o 1300 zł, a od 1 stycznia 2018 r. o 1450 zł więcej - dodał.

 

"Odpowiedź  na brak podwyżek uposażeń od 2009 r."

 

Wcześniej minister odniósł się do zarzutów, że nie spotyka się z rezydentami. Poinformował, że Porozumienie Rezydentów OZZL zostało reaktywowane w październiku 2015 r., czyli na niespełna miesiąc przed końcem władzy sprawowanej przez koalicję PO-PSL.

 

- Była to odpowiedź tego środowiska na brak podwyżek uposażeń od 2009 r. - powiedział. Przypomniał, że od początku jego urzędowania kierownictwo Ministerstwa Zdrowia rozpoczęło dialog z rezydentami. - Do czasu rozpoczęcia protestu w poprzednim tygodniu, odbyło się co naj mniej 18 spotkań z przedstawicielami Porozumienia Rezydentów i wielokrotnie sam brałem udział w tych spotkaniach - zapewnił Radziwiłł.

 

"Podwyżek nie było, teraz będą"

 

Tomasz Latos (PiS) przyznał, że temat jest "niewątpliwie trudny i konieczny do rozwiązania". - Ubolewam, że państwo nie potrafią mówić prawdy - zwrócił się do posłów opozycji.

 

- Panie ministrze Arłukowicz, pan doskonale wie, że tych podwyżek od roku 2009 nie było, dialogu z rezydentami też nie było, a w ciągu dwóch lat było więcej rezydentów niż w ciągu pana 3,5-letnich rządów - dodał.

 

 

- Warto żebyśmy trzymali się faktów, fakty są takie, że tych podwyżek nie było, teraz będą, że tych wzrostów nakładów na ochronę zdrowia nie było, teraz będą - podkreślił Latos.

 

- Państwo rezydenci jesteście nam potrzebni tutaj w Polsce - mówiła do rezydentów Anna Cicholska z PiS. - To właśnie rząd Prawa i Sprawiedliwości, rząd pani premier Beaty Szydło wprowadza bardzo odważną regulację płac w służbie zdrowia - podkreśliła.

 

Rezydenci "pokazują, że jest zagrożone bezpieczeństwo Polaków"

 

Jerzy Kozłowski z Kukiz'15 przekonywał, że rezydentom nie chodzi tylko podwyżki. - W tej całej dyskusji pojawia się fałszywy obraz, że tym młodym ludziom chodzi tylko o ich pieniądze, a to jest nieprawda. Ci młodzi ludzie pokazują, że jest zagrożone bezpieczeństwo Polaków, mówią, że nakłady na ochronę zdrowia w Polsce są za małe, żądają żeby były wyższe i ja się z tym zgadzam - podkreślił Kozłowski.

 

Ryszard Petru (Nowoczesna) zarzucał rządowi wysyłanie młodych lekarzy na emigrację. - Dwa dni temu pan wicepremier Morawiecki mówił, że z budżetem jest świetnie; to pytanie jest takie: jak jest tak dobrze, to dlaczego jest tak źle? Dlaczego nie ma pieniędzy na podwyżki dla ludzi, których wysyłacie na emigrację? - pytał.

 

"Kiedy pan się poda do dymisji?"

 

Katarzyna Lubnauer (Nowoczesna) apelowała do ministra zdrowia Konstantego Radziwiłła, by podał się do dymisji. - Kiedy pan, panie ministrze poda się do dymisji bo już naprawdę najwyższy czas? - pytała. "Każdy dzień tego protestu głodowego to jest oskarżenie zarówno do tej ekipy jak i do poprzedniej. Mamy zapaść w kadrach lekarskich, mamy sytuację, która coraz bardziej przypomina białe miasteczko z roku 2007 r. - powiedziała Lubnauer.

 

Władysław Kosiniak-Kamysz (PSL) podkreślił, że problemu lekarzy rezydentów nie można traktować tylko przez pryzmat pensji i zarobków. Jego zdaniem problem dotyczy "całości funkcjonowania i dostępności do służby zdrowia dla pacjenta".

 

- Aktem największej desperacji jeszcze dla lekarza, który ma świadomość, jakie skutki wywołuje strajk głodowy dla jego organizmu jest to poświęcenie, nie walka o swoje pensje, ale walka o swojego pacjenta -podkreślił.

 

- Nie mamy dzisiaj do pana pytań i do pani premier, mamy żądania spełnienia oczekiwań lekarzy rezydentów, którzy występują w imieniu pacjentów - dodał Kosiniak-Kamysz.

 

polsatnews.pl, PAP