Do wypadku doszło w niedzielę po godz. 13:30 pod koniec 11. odcinka specjalnego rajdu Rally Liepāja na Łotwie.

 

Służby ratunkowe potwierdziły, że śmigłowcem podróżowały cztery osoby. Jedna zginęła, trzy pozostałe są ciężko ranne.

 

Rzecznik rajdu Jānis Unbedahts poinformował, że pierwszej pomocy medycznej poszkodowanym udzieliły służby, które zabezpieczały rajd.  Wszystkie zadania na miejscu wypadku przejęły już krajowe służby ratownicze.

 

MSZ: obywatel Polski zginął na miejscu

 

Serwis WRC News twierdził, że wszyscy poszkodowani to Polacy, członkowie zespołu Kajetana Kajetanowicza. Wieczorem polskie MSZ poinformowało, że wśród czterech osób poszkodowanych było dwóch obywateli Polski. Jeden z nich nie żyje, drugi jest ciężko ranny.  

 

 

Według portalu echodnia.eu, w katastrofie zginął Paweł Jagniątkowski, kierownik "Toru Kielce" na Miedzianej Górze, od lat związany z Automobilklubem Kieleckim. Miał 51 lat.

 

Jagniątkowski współpracował z Kajetanowiczem od lat. Był odpowiedzialny za sprawy organizacyjne. To miała być ostatnia wyprawa 51-latka z utytułowanym kierowcą.

 

Łotewski portal delfi.lv informował, że śmigłowcem Robinson R44 firmy Baltic Helicopter, przemieszczali się kibice. Informację taką przekazał również rzecznik rajdu Jānis Unbedahts. Przyznał jednak, że nie potrafi określić, czy loty śmigłowca były skoordynowane z załogami startującymi w rajdzie. 

 

Ten model śmigłowca zabiera na pokład cztery osoby wraz z pilotem.

 

Kajetanowicz wycofuje się z rajdu

 

Kajetan Kajetanowicz, który wycofał się z rajdu opublikował oficjalne oświadczenie: "Ze względu na zaistniałą sytuację związaną z moimi bliskimi Przyjaciółmi wycofaliśmy się z rajdu. Kochani, bardzo Was proszę o uszanowanie mojej osobistej decyzji, trudnej dla mnie jako sportowca. Dziękuję raz jeszcze, że byliście z nami przez wszystkie rundy tegorocznych Mistrzostw. Za Waszą obecność, kibicowanie, dobre słowo, spotkania. Liczę na Wasze dalsze wsparcie. Wasz Kajto". 

 

 

Na Facebooku opublikowano nagranie z chwili tuż przed wypadkiem. Widać na nim jak śmigłowiec zaczyna przechylać się na bok i opada. Świadkowie twierdzą, że maszyna zahaczyła o przewody energetyczne.

 

 

Kajetan Kajetanowicz z pilotem Jarosławem Baranem (Ford Fiesta R5) już w sobotę po raz trzeci z rzędu zapewnili sobie tytuł mistrza Europy w rajdach samochodowych.

 

go4speed.lv, delfi.lv, echodnia.eu, polsatnews.pl