Jak ustalił "DGP", "Ministerstwo Finansów pracuje nad czymś w rodzaju uproszczonej wersji zakupu kontrolowanego". - Chce, żeby kontrolerzy KAS mogli odpowiadać na ogłoszenia w stylu "sprzedam koszty" i kupować puste faktury. Nie po to, by gromadzić materiał dowodowy na potrzeby postępowania w sądzie, lecz żeby zdobyć NIP nieuczciwego wystawcy faktury. A potem - korzystając z baz danych skarbówki - namierzać jego "kontrahentów" - czytamy w artykule.

 

Gazeta przypomniała, że "Krajowa Administracja Skarbowa już teraz ma prawo do zakupu kontrolowanego". - Może go stosować tylko w przypadku kilku określonych rodzajów przestępstw większego kalibru. Takich jak np. wprowadzenie do obrotu towarów bez zapłacenia akcyzy, jeśli szkoda fiskusa przekracza 50-krotność minimalnej pensji (dziś to 100 tys. zł). Na każdy taki zakup musi się jednak zgodzić Prokurator Generalny po zapoznaniu się z materiałami prowadzonego śledztwa - napisał dziennik.

 

"Kupujący znajdą się pod lupą, bo to oni dokonują nadużyć"

 

- Chcemy definitywnie skasować biznes pod hasłem "sprzedam koszty". Jak zainteresowani będą wiedzieć, że łatwo da się ich wytypować, to może nie będą kupować pustych faktur - mówił, cytowany w gazecie, anonimowy urzędnik MF.

 

Jak wskazano w tekście, "kupujący znajdą się pod lupą, bo to oni dokonują nadużyć, pomniejszając swój należny VAT o podatek naliczony na fikcyjnej fakturze albo wrzucając zakup udokumentowany taką fakturą w koszty".

 

Według "DGP" skala tego procederu jest ogromna i rośnie. - Według Najwyższej Izby Kontroli w 2016 r. służby skarbowe wykryły 421,3 tys. fikcyjnych faktur na prawie 104 mld zł. Dla porównania w 2014 r. ujawniono ich dwa razy mniej, na kwotę 33,7 mld zł. Dlatego Ministerstwo Finansów wypowiada oszustom otwartą wojnę. Wiceminister Paweł Gruza, który odpowiada m.in. za poprawę ściągalności podatków, wrzucanie pustych faktur w koszty nazywa "niepoczytalnością podatkową" - czytamy.

 

PAP