Pytana przez "Rzeczpospolitą", czy wierzy jeszcze w niezależność sądów i niezawisłość sędziów, Gersdorf mówi: "absolutnie tak". - Wiem, że politycy będą chcieli podporządkować sobie sądownictwo, na ile się da, także SN. Po tym, co się stało w czerwcu, jesteśmy jednak dużo mocniejsi, pewniejsi. I niezależności łatwo nie oddamy - podkreśliła.

 

"Element pozytywnego zaskoczenia"

 

O zawetowanej przez prezydenta ustawie o Sądzie Najwyższym mówi, że niszczyła "wszelkie reguły konstytucyjne i prawne". - Nawet w latach PRL władza ministra sprawiedliwości nad sądami taka nie była. Środowisko polityczne powinno dobrze się zastanowić, czy warto, aby jeden człowiek miał tak wielką władzę, i to wykraczającą poza wymiar sprawiedliwości" - przestrzega. Weto Andrzeja Dudy określa jako "element pozytywnego zaskoczenia".

 

Pytana o postępowania dyscyplinarne (SN jest sądem dyscyplinarnym drugiej instancji) Gersdorf zaprzeczyła, by sędziowie pobłażali kolegom: "Nikt nikogo tu po plecach nie klepie, sędziowie do tych spraw są losowani, wyroki są surowe".

 

Przyznała, że w polskich sądach dostrzega "niestety deficyt szacunku do człowieka i to po obu stronach stołu sędziowskiego". Jak dodała, sędziowie bywają "niewychowani". - To trzeba zmienić, ale nie grożąc sędziom lub dokonując czystek - dodała.

 

"Nie udało się wytłumaczyć społeczeństwu na czym polega niezawisłość"

 

Za porażkę uznaje, że "nie udało się wytłumaczyć społeczeństwu na czym polega niezawisłość", upatrując przyczynę w niedostatecznym obyciu sędziów z mediami.

 

Gersdorf podkreśliła, że bierze pod uwagę, że gdy w listopadzie skończy 65 lat, zacznie obowiązywać ustawa wprowadzająca ograniczenia wiekowe dla sędziów: "W taki oto niekonstytucyjny sposób może zostać skrócona sześcioletnia kadencja Pierwszego Prezesa SN".

 

Czystki personalne uznaje za "zmorę polskiego sądownictwa" od samego początku, przypominając, jak po wojnie z SN usunięto przedwojennych sędziów.

 

PAP