W mieście, które było siedzibą potężnego kartelu narkotykowego, papież mówił w homilii o potrzebie Kościoła misyjnego. Podkreślał, że Kościół musi zawsze odnawiać się, porzucać "wygodnictwo" i "przywiązanie". Odnowa - wskazywał - wymaga "ofiary i męstwa", by lepiej odpowiedzieć na wezwanie Pana.

 

- Jego otwarte rany, Jego wołanie głodu i pragnienia sprawiedliwości są dla nas wyzwaniem - podkreślał Franciszek. Apelował o zaangażowanie w trudnych sytuacjach, choć - jak mówił - niektórym może to wydawać się "ubrudzeniem rąk, poplamieniem".

 

Jak zauważył, „w Kolumbii jest wiele sytuacji, które wymagają od uczniów stylu życia Jezusa, zwłaszcza miłości przekładającej się na akty niestosowania przemocy oraz akty pojednania i pokoju”.

 

Papież zaznaczył, że bycie chrześcijaninem nie oznacza "zimnego przywiązania do norm i praw" oraz doktryny. - Nie możemy być chrześcijanami, którzy podnoszą nieustannie tabliczkę z napisem "zakaz przejścia" i uważają, że ta przestrzeń jest naszą własnością - oświadczył Franciszek.

 

- Kościół nie jest nasz, jest Boga - przypomniał.

 

Kolejny punkt programu papieskiej wizyty w Medellin to wizyta w diecezjalnym ośrodku dobroczynnym, w którym przebywają m.in. dzieci ulicy oraz osierocone w czasie wojny domowej.

 

PAP