"Czyim wrogiem jestem teraz". 95-letni powstaniec objęty ustawą dezubekizacyjną. Minister Błaszczak komentuje

Polska

Szef MSWiA Mariusz Błaszczak zapewnił, że tzw. ustawa dezubekizacyjna nie dotknie 95-letniego weterana Powstania Warszawskiego, który poprosił o pomoc RPO. Jak pisał powstaniec, został on objęty ustawą, bo w wieku 50 lat przyjął posadę lekarza w przychodni MSW. - Ustawa nie dotyczy powstańców warszawskich - zapewnił Błaszczak. W ustawie nie ma jednak słowa o powstańcach.

Jak opisał powstaniec, jego ojciec był żołnierzem gen. Hallera, walczył z bolszewikami i był odznaczony Krzyżem Walecznych. W 1940 r. został aresztowany przez Gestapo i zginął w obozie koncentracyjnym w Mauthausen.

 

Autor listu przedostał się do Warszawy i w 1943 r. został zaprzysiężony jako żołnierz Armii Krajowej w "dywizjonie 1806", który był oddziałem konspiracyjnym 1. pułku strzelców konnych.

 

"W czasie Powstania Warszawskiego walczyłem w batalionie Ruczaj. Zostałem ciężko ranny na polu walki. Później był lazaret dla jeńców wojennych w Zeithain (niemiecki obóz dla jeńców - red.), długie 5-miesięczne leczenie i Stalag IV B w Muhlbergu (jeden z największych niemieckich obozów jenieckich - red.)" - podkreślił 95-latek.

 

Do kraju wrócił w 1946 r. Po studiach medycznych pracował w szpitalu jako chirurg i jak napisał "bez przesady" uratował życie ok. 500 chorym. Następnie "ze względu na bardzo wyczerpującą pracę w ciągłym ostrym dyżurze", po kilkunastu latach zdecydował się porzucić oddział chirurgiczny. Został kierownikiem Powiatowej Stacji Pogotowia Ratunkowego.

 

"Lekarz powinien leczyć ludzi bez względu na ich poglądy"

 

Później "ze względu na nie najlepszy stan zdrowia" przyjął posadę lekarza w przychodni MSW.

 

"Byłem głęboko przekonany, że każdy lekarz powinien leczyć ludzi bez względu na ich pochodzenie, czy też na ich poglądy polityczne. W przychodni tej przepracowałem 10 lat i w wieku 60 lat uzyskałem rentę" - napisał weteran Powstania Warszawskiego.

 

Jak wspomina, praca w przychodni MSW nie uchroniła jego córki, która nie mogła się dostać na studia, bo krążył za nią "wilczy bilet" przeszłości konspiracyjnej jej ojca.

 

"I teraz, niezgodnie dwoma zasadami prawa poddany zostałem odpowiedzialności zbiorowej i tzw. dezubekizacji. A ja nawet nie należałem do PZPR ani do żadnej pokrewnej partii" - napisał.

 

Jak podkreślił, ciągle jest w Polsce wrogiem. "Najpierw byłem żołnierzem AK  »zaplutym karłem reakcji« i osobistym wrogiem towarzysza Bieruta i Stalina, a teraz jestem wrogiem Narodu i osobistym wrogiem, ale czyim?" - zapytał kończąc list.

 

Deklaracja ministra

 

Zapytany o ten przypadek podczas wtorkowej konferencji prasowej szef MSWiA Mariusz Błaszczak odpowiedział, że tzw. ustawa dezubekizacyjna nie obejmie tego człowieka.

 

- Jeśli przez chwilę pracował jako lekarz w MSW, to go nie dotknie ustawa dezubekizacyjna; to nie ma żadnej wątpliwości. Ustawa dezubekizacyjna dotyczy tych, którzy byli w SB albo w UB, a nie dotyczy powstańców warszawskich - powiedział Błaszczak.

 

Jak poinformował na swojej stronie internetowej RPO, do jego biura wpłynęło już około tysiąca stu skarg wniosków od osób, które straciły lub tracą prawo do emerytury lub renty na podstawie tzw. "drugiej ustawy dezubekizacyjnej", uchwalonej 16 grudnia 2016 r.

 

Niższe emerytury za okres służby na rzecz totalitarnego państwa

 

Tzw. ustawa dezubekizacyjna obniża emerytury i renty za okres "służby na rzecz totalitarnego państwa" od 22 lipca 1944 r. do 31 lipca 1990 r. (w połowie 1990 r. powstał UOP). Na jej mocy, od października, emerytury i renty b. funkcjonariuszy aparatu bezpieczeństwa PRL nie będą mogły być wyższe od średniego świadczenia wypłacanego przez ZUS. Informacje o przebiegu służby funkcjonariuszy sprawdza IPN. Od decyzji obniżającej świadczenia przysługuje odwołanie do sądu.

 

Zgodnie z przepisami, szef MSWiA będzie mógł wyłączyć z przepisów ustawy "w szczególnie uzasadnionych przypadkach" osoby pełniące służbę na rzecz totalitarnego państwa, ze względu na "krótkotrwałą służbę przed 31 lipca 1990 r. oraz rzetelnie wykonywanie zadań i obowiązków po 12 września 1989 r., w szczególności z narażeniem życia".

 

W ustawie wymieniono cywilne, wojskowe instytucje i formacje, w których służba uważana będzie w myśl przepisów ustawy za służbę na rzecz totalitarnego państwa PRL. W katalogu IPN znalazły się m.in.: Resort Bezpieczeństwa Publicznego Polskiego Komitetu Wyzwolenia Narodowego, Ministerstwo Bezpieczeństwa Publicznego, Komitet ds. Bezpieczeństwa Publicznego, a także jednostki organizacyjne podległe tym instytucjom.

 

polsatnews.pl, PAP

ml/dro/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze