"GW" poinformowała, że pytanie o reparacje skierował do MSZ poseł PiS Adam Ołdakowski, który zwrócił uwagę, że "rząd w 1953 roku nie miał legitymacji społecznej na to, żeby z odszkodowań zrezygnować".

 

"Rząd PRL w 1953 roku zrzekł się reparacji od Niemiec w związku z II wojną światową i niezależnie od współczesnych ocen tego faktu w przeważającej części polska doktryna skłania się ku stanowisku, że oświadczenie z 1953 r. stanowi wiążący jednostronny akt Państwa Polskiego" - odpowiedział 8 sierpnia wiceminister Magierowski.

 

Zaznaczył, że zawarte w odpowiedzi tezy prawne są "nie do końca spójne z argumentacją podnoszoną w ostatnim czasie przez niektórych Przedstawicieli Rządu RP w środkach masowego przekazu i wskazujące, że Polsce należą się od Niemiec reparacje."

 

"Dalsze wypłaty uznano za niecelowe"

 

Magierowski podkreślił, że Polska nie zawarła z Niemcami umowy międzynarodowej, która w sposób bezpośredni i całościowy regulowałaby zagadnienie reparacji, a zgodnie z Umową Poczdamską, "roszczenia odszkodowawcze miały zostać zaspokojone z odszkodowań otrzymanych przez stronę radziecką".


Jak wyjaśnił, 22 sierpnia 1953 r. ZSRR zawarł z NRD umowę zamykającą kwestię reparacji ze strony Niemiec. Stwierdzała on m.in., że NRD wywiązały się już w znacznym stopniu ze swoich zobowiązań finansowo-gospodarczych, a z uwagi na ekonomiczne uwarunkowania uznano za niecelowe wypłacanie dalszych pieniędzy. Dzień później Polska, decyzją Rady Ministrów PRL, zrzekła się reparacji od Niemiec.

 

"Brak podstaw, aby zakwestionować moc prawną oświadczenia"


"Niezależnie od współczesnych ocen tego faktu w przeważającej części polska doktryna skłania się ku stanowisku, że oświadczenie z 1953 r. stanowi wiążący jednostronny akt Państwa Polskiego" - napisał Magierowski.

 

Dodał też, że zgodnie z zasadami prawa międzynarodowego "przy ocenie aktów jednostronnych należy wziąć pod uwagę zamiar wywołania skutków prawnych oraz publiczny charakter oświadczenia. W tych aspektach brak podstaw, aby zakwestionować moc prawną oświadczenia z 1953 r." Zaznaczył przy tym, że "niektórzy przedstawiciele polskiej doktryny podważają jednak takie rozumowanie".

 

Wiceminister przypomniał, że 19 października 2004 r. polski rząd  uznał za obowiązujące oświadczenie z 1953 r, argumentując, iż zostało ono podjęte zgodnie z ówczesnym porządkiem konstytucyjnym, a ewentualne naciski ze strony ZSRR nie mogą być uznane za groźbę użycia siły z pogwałceniem zasad prawa międzynarodowego.

 

"Stanowisko polskiego rządu nie uległo zmianie od 2004 r." - podkreślił Magierowski.

 

"10 mld marek ostateczną kwotę przeznaczoną na wypłaty"

 

Następnie przedstawił Ołdakowskiemu historię starań rządów o pieniądze z Niemiec dla polskich  ofiar zbrodni wojennych III Rzeszy. Wspomniał m.in. o przekazaniu 10 mld marek niemieckich Fundacji "Pamięć, Odpowiedzialność i Przyszłość".

 

Władze polskie - napisał Magierowski - podpisując Wspólne Oświadczenie z 2000 r. zgodziły się w odniesieniu do sumy 10 mld, która ma być przekazana Fundacji "Pamięć, Odpowiedzialność i Przyszłość", że suma ta stanowi zarówno górną granicę, jak i ostateczną kwotę przeznaczoną na wypłaty.

 

"Dotychczasowe działania nie pozbawiają natomiast strony polskiej możliwości podejmowania w rozmowach z RFN kwestii przyznania dodatkowych świadczeń humanitarnych dla żyjących jeszcze ofiar niemieckiego reżimu narodowosocjalistycznego" - zauważył.

 

"Kluczem jest interpretacja prawna zrzeczenia z 1953 r."


Do odpowiedzi wiceministra spraw zagranicznych odniósł się również Arkadiusz Mularczyk z PiS, na wniosek Biuro Analiz Sejmowych przygotowuje opinię dotyczącą możliwości domagania się przez Polskę reparacji wojennych od Niemiec. Opinia miała być gotowa do 11 sierpnia, ale materia okazała się zbyt skomplikowana.

 

 

- Nasza analiza (zamówiona w Biurze Analiz - red.) zmierza do wykazania tego, że to zrzeczenie (reparacji) jest bardzo wątpliwe oraz zbadania tego, czy miało ono miejsce i czy ma skutki w prawie polskim i prawie międzynarodowym - wskazał polityk PiS.

 

Jego zdaniem Magierowski nie do końca śledzi to, co się dzieje w tej sprawie. Ponadto - jak dodał poseł PiS - wiceminister powołał się na zrzeczenie z 1953 r. oraz stanowisko rządu z 2004 r., które również odnosiło się do decyzji z 1953 r.

 

"To opinia wiceministra a nie rządu"

 

- Mamy więc taką sytuację, że to stanowisko (Magierowskiego - red.) należy traktować jako opinię wiceministra, ale nie jest to żadne stanowisko rządu. Kluczem jest dokładne zbadanie, wyjaśnienie i interpretacja prawna zrzeczenia z 1953 r. - stwierdził Mularczyk.

 

- Właśnie temu ma służyć analiza BAS, czyli zbadaniu legalności, ważności i skuteczności zrzeczenia - dodał.

 

"Nasze analizy prawne ws. odszkodowania nie są jednoznaczne"

 

MSZ odniosło się do sprawy w czwartek po południu. Przekazało, że "możliwość wystąpienia z roszczeniami jest kompleksowo badana". Dodano, że aktualne pozostaje stanowisko wyrażone przez ministra Witolda Waszczykowskiego w wywiadzie dla internetowej telewizji wpolityce.pl.

 

- Nasze analizy prawne dotyczące odszkodowania nie są jednoznaczne - powiedział wówczas Waszczykowski.

 

Na temat decyzji z 1953 r. stwierdził, że "wszystko wskazuje na to, że chodziło o rezygnację tylko z reparacji od NRD". - A miał je również wypłacić je ZSRR - dodał szef polskiej dyplomacji. W jego opinii ws. reparacji Niemcy mają sojuszników w postaci części opozycji.

 

Wywiad został udzielony 9 sierpnia, dzień po tym, gdy Magierowski odpowiedział Ołdakowskiemu.

 

polsatnews.pl, Gazeta Wyborcza, PAP