"Kermit" został skazany na 25 lat za zabicie kibica Korony Kielce. Prokuratura domaga się dożywocia

Polska
"Kermit" został skazany na 25 lat za zabicie kibica Korony Kielce. Prokuratura domaga się dożywocia
Polsat News

Prokuratura rejonowa wniosła apelację od kwietniowego wyroku Sądu Okręgowy w Kielcach, który skazał na 25 lat Piotra K., oskarżonego m.in. o udział w pobiciu i zabójstwo w 2007 r. kibica Korony Kielce. K. został w 2016 r. zatrzymany w Wlk. Brytanii. Prokuratura domagała się dla niego dożywocia.

Jak poinformowała w środę Prokuratura Krajowa, w swojej apelacji prokurator Prokuratury Rejonowej Kielce-Zachód wskazał, że sąd I instancji błędnie ustalił, że oskarżony K., "zadając nożem ciosy pokrzywdzonym kibicom Korony Kielce, działał w zamiarze ewentualnym zabójstwa".

 

"W ocenie prokuratora, analiza całokształtu materiału dowodowego zebranego w sprawie, w szczególności zeznań świadków obecnych na miejscu zdarzenia, a także opinii sądowo-lekarskich i sądowo-psychiatrycznej, wskazuje, że oskarżony działał w zamiarze bezpośrednim pozbawienia życia pokrzywdzonych. Wielokrotnie zadawał on ciosy nożem w miejsca, gdzie znajdują się organy ważne dla życia i zdrowia człowieka. Pokrzywdzeni zostali zaatakowani w taki sposób, że nie mieli praktycznie żadnych szans obrony. Jeden z nich zmarł, natomiast drugi przeżył tylko dzięki natychmiastowej pomocy medycznej" - napisano z uzasadnienia apelacji.

 

W ocenie prokuratury, orzeczona kara jest "rażąco niewspółmiernie niska". "Sąd przecenił okoliczności łagodzące i jednocześnie nie docenił okoliczności obciążających, zwłaszcza w postaci bardzo wysokiego stopnia winy i społecznej szkodliwości czynu, a także zachowania się oskarżonego w trakcie i po popełnieniu przestępstwa, w tym ucieczki i ukrywania się przez wiele lat przed wymiarem sprawiedliwości" - zaznaczyła.

 

Zeznał, że nie miał zamiaru nikogo zabić

 

Pod koniec października ub.r. kielecka prokuratura oskarżyła Piotra K. ps. "Kermit" o trzy przestępstwa: udział w pobiciu i zabójstwo kibica Korony Kielce, udział w pobiciu i usiłowanie zabójstwa kolejnego kibica tej drużyny oraz o udział w pobiciu i dokonanie rozboju na kibicach Korony.

 

Większość zdarzeń objętych aktem oskarżenia miała miejsce we wrześniu 2007 r. w Kielcach, po meczu Legii Warszawa z Kolporterem Koroną Kielce. Doszło wówczas do bójki pseudokibiców Wisły Kraków, do których należał "Kermit", z fanami Korony. Dwaj kielczanie zostali ranieni ostrym narzędziem; jeden z nich, 22-latek - zmarł. Pochodzący z Krakowa K. zniknął zaraz po tym zdarzeniu. Poszukiwany od 2008 r. na podstawie Europejskiego Nakazu Aresztowania (ENA) mężczyzna został zatrzymany w styczniu 2016 r. w Wielkiej Brytanii. Jego proces ruszył w grudniu ubiegłego roku. W sądzie przyznał się do udziału w rozboju, ale nie do zabójstwa ani usiłowania zabójstwa. Nie kwestionował swojego udziału w tych zdarzeniach, ale, jak mówił przed sądem, "nie miał zamiaru nikogo zabić".

 

"Istotne stały się rzeczy, które z prawdziwym kibicowaniem nie miały związku"

 

W kwietniu br. sąd skazał go na 25 lat więzienia i pozbawił praw publicznych na osiem lat. Mężczyzna ma również zapłacić - jako zadośćuczynienie - 50 tys. zł ojcu nieżyjącego kibica. Wyrok jest nieprawomocny.

 

W uzasadnieniu podkreślono m.in., że wysoka kara 25 lat więzienia ma być sygnałem dla społeczeństwa - w szczególności dla środowisk pseudokibicowskich - iż "muszą liczyć się z bezwzględną reakcją wymiaru sprawiedliwości". Sędzia Łukasz Sadkowski w uzasadnieniu podkreślał, że "niewątpliwy wpływ na postępowanie Piotra K." wywarło środowiska kibiców Wisły Kraków; ważna była dla niego pozycja w tej grupie. - Istotne dla niego stały się rzeczy, które z prawdziwym kibicowaniem nie miały związku - np. uzyskiwanie emblematów innych zespołów piłkarskich, by je potem spalić - ocenił sędzia.

 

- Zdrowie i życie ludzkie nie może być podporządkowane chęci zdobycia flagi czy jakichkolwiek barw klubowych. Taki sposób myślenia sprowadza te wartości do poziomu nieakceptowanego z punktu widzenia cywilizowanego społeczeństwa - podkreślił Sadkowski.

 

PAP

zdr/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze