W domu mieszkały trzy osoby: 84-letnia kobieta oraz jej córka z synem.

 

Dach przeleciał ponad sto metrów i runął na bramę wjazdową. Sąsiedzi spychaczem utorowali drogę, żeby pomóc rodzinom jak najszybciej wydostać się z domu, który grozi zawaleniem. Poza zerwanym dachem zniszczona jest również konstrukcja ścian i stropów.

 

Huragan zerwał także w okolicy słup wysokiego napięcia.

 

Mieszkańcy: służby nie zainteresowały się zdarzeniem

 

Jak powiedziała w rozmowie z Polsat News mieszkanka domu, 84-letnia pani Gertruda, nikt z władz nie przybył na miejsce po wypadku. Straż pożarna pojawiła się dopiero dzień po zdarzeniu. - Ucieszyłam się, że w końcu się zainteresowali, ale okazało się, że to nie do mnie, tylko do rodziny obok - powiedziała pani Gertruda.

 

- Nikt nam do dziś nie pomógł, nikogo tu nie było. Teraz u sąsiadki mieszkam, jeszcze tydzień, później nie wiem gdzie - dodała kobieta.

 

Rodziny ze zniszczonego domu potrzebują miejsca, w którym zamieszkają, ale też przedmiotów codziennego użytku, bo wszystko, co znajdowało się w domu, jest obecnie pod gruzami.

 

To jedyna rodzina, która w Gabrielinie ucierpiała w takim stopniu. W innych domach zniszczenia są niewielkie.

 

Polsat News, polsatnews.pl