Merkel w połowie tygodnia wróciła z krótkiego urlopu w Tyrolu Południowym. W piątek po raz pierwszy po przerwie wystąpiła publicznie, składając wizytę w byłym więzieniu wschodnioniemieckiej policji politycznej Stasi - Hohenschoenhausen.

 

Na miejsce rozpoczęcia kampanii szefowa CDU wybrała Dortmund w Zagłębiu Ruhry - miasto uważane za bastion głównego rywala chadeków w wyborach - SPD.

 

"Jesteśmy w naprawdę dobrej sytuacji"

 

Merkel poświęciła dużą część swojego przemówienia sukcesom odniesionym przez kierowany przez nią rząd. - Jesteśmy w naprawdę dobrej sytuacji - zauważyła w przemówieniu wygłoszonym do uczestników organizacji Chrześcijańsko-Demokratycznych Pracobiorców (CDA). Głównym hasłem wyborczym CDU jest walka o Niemcy, w których "pomyślnie i chętnie żyjemy" - przypomniała szefowa partii.

 

Wśród sukcesów na pierwszym miejscu Merkel wymieniła ograniczenie bezrobocia. Jak przypomniała, w chwili objęcia przez nią władzy w 2005 roku liczba bezrobotnych przekraczała 5 mln, a obecnie jest o połowę mniejsza.

 

Szefowa rządu podkreśliła, że w programie wyborczym CDU i CSU zapowiadają osiągnięcie pełnego zatrudnienia, czyli ograniczenie wynoszącej obecnie 5,5 proc. stopy bezrobocia do poziomu poniżej 3 proc. do 2025 roku.

 

Merkel mówiła też o ustawach poprawiających sytuację osób niedołężnych wymagających stałej opieki, o wzmocnieniu kształcenia zawodowego i systemu emerytalnego oraz podwyższeniu świadczeń na dzieci. Podkreślała, że osiągnięcia te były możliwe przy zrównoważonym budżecie, bez zaciągania nowych długów.

 

"UE jest największym projektem gwarantującym pokój"

 

Przewodnicząca CDU ostrzegła kolegów partyjnych, by nie spoczywali na laurach. W dziedzinie cyfryzacji Niemcy mają, jej zdaniem, wiele do zrobienia, by dotrzymać kroku innym krajom. Wśród problemów wymieniła sytuację w przemyśle motoryzacyjnym. Jak podkreśliła, menedżerowie koncernów samochodowych "roztrwonili zaufanie". Merkel ostrzegła koncerny, że jeśli nie odzyskają zaufania i "przegapią znaki czasu", zaniedbując takie dziedziny jak nowe technologie silników i pojazdy autonomiczne, to narażą na szwank 800 tys. miejsc pracy w Niemczech.

 

Merkel zapewniła, że CDU nigdy nie zakwestionuje istnienia Unii Europejskiej. - UE jest największym projektem gwarantującym pokój - zaznaczyła. Przypomniała hasło wyborcze "Wzmacniając Niemcy wzmacniasz Europę" i zauważyła, że dzięki UE możliwa jest realizacja wyznawanych przez Niemcy wartości.

 

Traktowane jako jeden blok partie chadeckie CDU i CSU zdecydowanie prowadzą w sondażach, a ich przewaga nad SPD sięga 17 pkt. proc. W opublikowanym w piątek w telewizji ZDF sondażu Politbarometer CDU/CSU mają 40 proc., a SPD 23 proc. W ankiecie telewizji ARD Deutschlandtrend układ sił wynosi 39:24 proc.

 

 

"Niebezpieczeństwo demobilizacji wyborców"

 

Zadowolenie z pracy Merkel co prawda ostatnio spadło - według ARD aż o 10 pkt. proc., lecz utrzymuje się nadal na wysokim poziomie. 59 proc. ankietowanych aprobuje działania szefowej rządu. Eksperci tłumaczą spadek urlopem Merkel i jej milczeniem w kwestii skandalu z manipulowaniem wynikami pomiarów spalin w silnikach Diesla.

 

Na spadku popularności szefowej rządu nie skorzystał jej główny rywal - kandydat SPD na kanclerza Martin Schulz. Były szef Parlamentu Europejskiego wykazuje się ogromną aktywnością, lecz jego działalność nie przekłada się na dobre wyniki sondażowe. Według ARD z jego pracy zadowolonych jest tylko 33 proc. wyborców.

 

W sobotę dziennik "Sueddeutsche Zeitung" zwraca uwagę na niebezpieczeństwo demobilizacji wyborców CDU. "Jej zwolennicy mogą uznać, że wybory są już rozstrzygnięte, i mogą w dniu wyborów pozostać w domu" - pisze Robert Rossmann.

 

By zapobiec demobilizacji, Merkel zamierza w ciągu sześciu najbliższych tygodni wystąpić w 50 miastach. Jej wystąpienia skierowane są także do rosnącej liczby osób głosujących korespondencyjnie. Cztery lata temu niemal co czwarty wyborca skorzystał z tej formy głosowania.

 

Debata telewizyjna

 

Kluczowym terminem dla przebiegu kampanii wyborczej może okazać się pierwsza i jedyna debata telewizyjna Merkel i Schulza zapowiedziana na 3 września.

 

Jak pisze "SZ", SPD traktuje ten pojedynek jako swoją ostatnią szansę na odwrócenie biegu wydarzeń. "Pojedynki telewizyjne nie są najmocniejszą bronią pani kanclerz" - pisze komentator gazety.

 

Niemieckie partie wystrzegają się deklaracji koalicyjnych mogących zaszkodzić im w kampanii i ograniczyć pole manewru po wyborach. Z arytmetycznego punktu widzenia możliwa będzie z pewnością kontynuacja koalicji obu największych bloków politycznych - CDU/CSU i SPD. Przedstawiciele obu partii nie ukrywają jednak, że byłaby to zupełna ostateczność.

 

Za prawdopodobne rozwiązanie uważana jest koalicja CDU/CSU z liberalną FDP. W przypadku braku wystarczającej liczby mandatów możliwe byłoby, zdaniem ekspertów, dokooptowanie do tej koalicji Zielonych.

 

PAP