"Mam na imię Haczi i mam 10 miesięcy. Potrzebuję rodziny, ciepła" - napisano na kartce, a dalej, że mieszkał w bloku, a właściciele nie zapewniali mu wystarczającej liczby spacerów i jedzenia.

 

 

"Kochamy Cię i przepraszamy"

 

"Jestem wychowany z 4 dzieci. Nie gryzę, jestem łagodny dla wszystkich" - poinformowano w liście.

 

"Kochamy Cię i przepraszamy" - dodano.

 

 

Grzywna, ograniczenie wolności lub nawet więzienie

 

Psa odwiązali strażnicy miejscy i przewieźli do schroniska dla zwierząt. - Zawiadomiliśmy policję, bo okoliczności sprawy mogą wskazywać na popełnienie przestępstwa - powiedział polsatnews.pl Dariusz Rębiałkowski z włocławskiej straży miejskiej.

 

Pies został przebadany przez weterynarza. Jest zdrowy.

 

- Stan był w miarę dobry, natomiast podejrzewamy, że pies mógł być karany cieleśnie, ponieważ wykazuje ruchy, które mogłyby na to wskazywać - powiedziała Monika Siedlecka, pracownik schroniska we Włocławku, do którego trafił Haczi.

 

Porzucenie psa to przestępstwo, za które grozi kara grzywny, ograniczenia wolności, bądź pozbawienia wolności.

 

"Jak go brali, to się nie zastanawiali"

 

Internauci nie przebierają w słowach, oceniając decyzję właścicieli Hacziego.

 

"A jak go brali, to się nie zastanawiali, że nie będą mieć czasu i pieniędzy dla niego? Podli i bezmyślni ludzie" - komentuje jedna z internautek.

 

"Chciało sie pieska, to trzeba czasem posprzątać po nim odchody, wiadomo, że to nie zabawka" - napisała inna.

 

polsatnews.pl