W czwartek PiS obchodzi 88. miesięcznicę smoleńską. Z tego powodu Krakowskie Przedmieście zamknięto dla ruchu, wprowadzono objazdy, a ulicę - na polecenie BOR - zagrodzono barierkami. Według portalu oko.press, lipcowe obchody miesięcznicy ochraniało 2,5 tys. policjantów, a zabezpieczenie kosztowało 760 tys. zł.

 

- W mojej ocenie te zabezpieczenia być nie powinny, bo te koszty są zupełnie niepotrzebne. Przez tyle lat organizowaliśmy miesięcznice i to nie było potrzebne, dopóki nie uaktywnili się nasi oponenci w taki nieprzyzwoity sposób - przekonuje rzeczniczka PiS, nawiązując m.in. do Kontrmiesięcznicy, którą w czwartek organizują Obywatele RP.

 

 

"Nie byłoby podstaw, gdyby nie osoby z rządu"

 

- Dzisiaj tłumaczono, że te barierki są ustawione na wniosek Biura Ochrony Rządu. Ja myślę, że specjalnie w tych miesięcznicach bierze udział tyle osób z rządu, żeby rzeczywiście usprawiedliwić te wydatki - odpiera Jerzy Meysztowicz z Nowoczesnej.

 

Jak przekonuje, gdyby w uroczystości brali udział tylko posłowie i Jarosław Kaczyński nie byłoby podstaw, żeby uruchamiać BOR i finansować zabezpieczenia z budżetu państwa.

 

- Czy rzeczywiście jest aż takie zagrożenie ze strony kontrmanifestacjami, żeby używać aż takich środków i takich  pieniędzy, aby zabezpieczyć dobre samopoczucie kilku osób z Prawa i Sprawiedliwości? - zastanawia się Meysztowicz.

 

Polsat News, OKO.press