Jak zrelacjonował w poniedziałek rzecznik cieszyńskiej policji Rafał Domagała, 10-miesięczny Wojtek połknął metalową śrubkę i zaczął się krztusić. Zdarzenie miało miejsce w sobotę po południu w Koniakowie, miejscowości oddalonej o ok. 40 km od Cieszyna, w którym znajduje się szpital. Rodzice próbowali wezwać na pomoc karetkę, ale nie mogła szybko dojechać. 34-letni ojciec dziecka postanowił sam wyruszyć do placówki służby zdrowia.

 

- W drodze do szpitala zaniepokojony ojciec musiał zwracać uwagę nie tylko na to, co się dzieje na szosie, ale też co chwilę odwracał się do dziecka, by mieć je pod kontrolą. Chłopczyk się krztusił. W Wiśle utknęli w korku. Sytuację pogorszyło zdarzenie drogowe, którego sprawcą był mieszkaniec Koniakowa. Najechał na tył innego pojazdu. Ojciec dziecka zwrócił się o pomoc do policjantów - powiedział Domagała.

 

Wszystkie karetki były zajęte

 

Po otrzymaniu zgłoszenia dyżurny komisariatu w Wiśle skonsultował się z dyspozytorem pogotowia. Okazało się, że wszystkie karetki są zajęte. Pomoc do dziecka mogła dotrzeć najszybciej za kilkadziesiąt minut.

 

- Chłopiec miał problem z oddychaniem. Policjanci podjęli błyskawiczną decyzję. Oficer dyżurny skierował na miejsce kolejny patrol. Dzielnicowi z Wisły zabrali ojca i dziecko do radiowozu. Na sygnale przewieźli ich do szpitala. Tam chłopczyk otrzymał pomoc - powiedział Domagała.

 

PAP