We wtorek, w drugim dniu wizyty księcia i księżnej Cambridge w Polsce, książęca para przebywa na Pomorzu. Na powitanie książęcej pary w Gdańsku przygotowano po trzy tysiące chorągiewek, brytyjskich i polskich. Prezydent Gdańska Paweł Adamowicz po oficjalnym powitaniu w Dworze Artusa oprowadził gości po Dworze Artusa i wręczył książęcej parze pamiątkowe prezent. Kate otrzymała bursztynową kolię, a William - spinki mankietowe.

 

Po wizycie w Dworze Artusa goście wyszli na przedproża Dworu Artusa i odbyli krótki spacer. William i Kate przyglądali się pracy rzemieślników tworzących wyroby z bursztynu, m.in. przy wykorzystaniu kopii średniowiecznego warsztatu. Zorganizowano go pod rozłożystą lipą rosnącą w pobliżu Fontanny Neptuna.

 

Oficjalnie Williama i Kate powitał w Dworze Artusa w Gdańsku prezydent miasta Paweł Adamowicz. - Dla Gdańska, dla Polski ich wizyta jest niesamowitym pokazaniem się z jak najlepszej strony, polskiej gościnności, otwartości i myślę, że to też duży ładunek pozytywnej energii - mówił prezydent Gdańska na konferencji prasowej po zakończeniu spotkania z księciem oraz księżną Cambridge.

 

"Nie dotykaliśmy bieżących wątków sytuacji w Polsce"

 

Adamowicz pytany, czy w czasie spotkania z księciem i księżną Cambridge został poruszony temat bieżącej polityki w Polsce odpowiedział: "nie dotykaliśmy jakby bieżących wątków, w ogóle sytuacji w Polsce". Wyjaśnił, że "sprawy bieżąco polityczne są jakby wyłączone z dyskursu i taka też była prośba Pałacu i Ambasady". Dodał, że "przekaz" w czasie wizyty pary książęcej "nie był kompletnie neutralny, był aksjologiczny, ponieważ Gdańsk to miasto wolności, solidarności".

 

Prezydent Gdańska w czasie spotkania prosił parę książęcą "o sympatię wobec kandydatury Gdańska" na gospodarza Światowego Jamboree Skautowego w 2023 r. Miasto i ZHP wspólnie kandydują do organizacji tego wydarzenia na Wyspie Sobieszewskiej; wybór ma nastąpić 16 sierpnia w czasie Konferencji Skautowej w Baku (Azerbejdżan).

 

- Pokazaliśmy gdańską złotą wódkę i dobre, smaczne polskie pierogi (...), które para książęca skosztowała, za co też jesteśmy wdzięczni - mówił na konferencji prezydent Gdańska. Na pamiątkę wizyty w Gdańsku Adamowicz przekazał księżnej wisiorek "delikatny, skromny, z bursztynem i z fragmentami złota, natomiast spinki bursztynowe dla księcia".

 

W rejonie fontanny książęca para spotkała się również z kilkuosobową grupą brytyjskich żołnierzy, którzy stacjonują w Polsce. Zdaniem Adamowicza para książęca była bardzo otwarta i bezpośrednia, a rozmowa księcia z żołnierzami brytyjskimi wywarła na nim "niesamowite wrażenie". "Odczuwało się, że mówią to zatroskani gospodarze kraju wobec swoich żołnierzy. Na długo to pozostanie w mojej pamięci" - dodał.

 

Wizyta w Europejskim Centrum Solidarności

 

Następnie para udała się do Europejskiego Centrum Solidarności w Gdańsku. Goście, m.in. w towarzystwie dyrektora ECS zwiedzili wystawę o historii Solidarności. Spotkali się także z grupą opozycjonistów, m.in. z Lechem Wałęsą i Zbigniewem Bujakiem.

 

Wizyta w Europejskim Centrum Solidarności zakończyła we wtorek pobyt książęcej pary w Gdańsku. Gości w ogrodzie zimowym powitał dyrektor ECS, Basil Kerski. Następnie delegacja zwiedziła wystawę stałą prezentującą historię Solidarności i ruchów opozycyjnych, które doprowadziły do przemian demokratycznych w Europie Środkowo-Wschodniej.

  

W Sali Jana Pawła II książę William i księżna Kate spotkali się z liderami Solidarności, z Lechem Wałęsą, Bożeną Rybicką-Grzywaczewską, Bogdanem Lisem, Zbigniewem Bujakiem, Zbigniewem Janasem i Mieczysławem Gilem.

 

Kate i William w Stutthof

 

Wizytę na Pomorzu Kate i William rozpoczęli od odwiedzin byłego niemieckiego obozu koncentracyjnego Stutthof, gdzie zwiedzili m.in. barak mieszkalny, krematorium i komorę gazową. Brytyjscy goście spotkali się także z pięcioma byłymi więźniami obozu, w tym dwoma Anglikami.

 

Jak mówił wcześniej dyrektor Muzeum Stutthof w Sztutowie Piotr Tarnowski, powołując się na informacje brytyjskiej ambasady, para książęca nie była nigdy wcześniej na terenie nazistowskiego obozu zagłady.

 

"Głęboko poruszeni"

 

Na zakończenie tej wizyty William i Kate złożyli wpisy w księdze pamiątkowej.

 

"Jesteśmy głęboko poruszeni wizytą w Stutthofie, które było miejscem tak strasznego bólu, cierpienia i śmierci. Ta druzgocząca wizyta przypomniała nam o przerażającym mordzie na sześciu milionach Żydów, zwiezionych z całej Europy, którzy zginęli w wywołującym zgrozę Holokauście. W zatrważający sposób przypomina to również o cenie wojny oraz o fakcie, że sama tylko Polska straciła miliony swoich obywateli, którzy padli ofiarą najbardziej brutalnej okupacji. Każdy z nas niesie wielkie brzemię odpowiedzialności, by zapewnić, że potrafimy wyciągnąć naukę oraz że groza tego, co się wydarzyło, nigdy nie zostanie zapomniana i nigdy nie powtórzy się" - napisali.

 

- Widać było, że wizyta tutaj zrobiła na nich duże wrażenie, ale nie w taki sposób doraźny "tu i teraz", ale wywołało to refleksję. Parze książęcej pokazaliśmy przede wszystkim opresję, tj. warunki, w jakich przebywał więzień; różnicę między tym, co było na wolności, a tym, co było w obozie. Do jakich niegodziwości był w stanie dla osiągnięcia swoich merkantylnych posunąć się oprawca - wyjaśnił dyrektor Muzeum Stutthof w Sztutowie.

 

"Skupieni i skoncentrowani"

 

Podkreślił, że uwagę obojga gości przykuła kwestia tego, "jak człowiek, który w normalnych warunkach wykonuje normalne zawody, niezwiązane z przemocą, a tu jako człowiek załogi obozowej potrafił robić te wszystkie straszne rzeczy innym ludziom".

 

- Zrozumienie tego i wręcz dyskusja na ten temat to była lwia część rozmów naszych gości podczas wizyty. Para książęca miała mnóstwo pytań, które obracały się wokół zrozumienia mechanizmów zła, istoty człowieczeństwa i chęci zachowania człowieczeństwa mimo opresji. Widać było, że książę i księżna byli do wizyty przygotowani, byli skupieni i skoncentrowani - ocenił dyrektor muzeum.

 

Brytyjscy goście spotkali się także z pięcioma b. więźniami obozu, w tym dwoma Anglikami.

 

86-letni Wiesław Anders z Warszawy przyznał, że jest szczęśliwy ze spotkania z parą książęcą. - Same dobre wrażenia. Sympatyczni, bardzo ciepli, kontaktowi. To wspaniała para, zrobiła wielką reklamę dla swojego kraju - powiedział Anders.

 

- Pytali o nasze przeżycia, warunki bytowe, stosunki międzyludzkie. Ja jako 14-latek pracowałem dużo w ciężkich komandach. Poniewierka, głód, brud, tyfus, wszy, które prawie nas zjadały. Szerzył się tyfus. Powiedziałem księciu, że w obozie był stos całopalny, bo krematorium nie nadążyło palić zwłok, tak dużo ludzi umierało - mówił Anders, który trafił do Stutthofu po upadku Powstania Warszawskiego.

 

PAP, fot: PAP/Adam Warżawa