Kącki, który opisał w Gazecie Wyborczej" obyczaje panujące w Samoobronie, rozmawiał również z byłą ekspertką ugrupowania Anną Rutkowską. Opowiedziała mu o protekcji u europosła Marka Czarneckiego. Rutkowska miała dostać ofertę pracy w jego biurze, ale odmówiła. Stwierdziła, że pracę w efekcie dostała córka Czarneckiego.

 

Europoseł stwierdził, że to kłamstwo, ponieważ nie ma córki. Sprawę o zniesławienie wytoczył dziennikarzowi, a nie jego rozmówczyni.

 

Sąd sprawę warunkowo umorzył w 2010 roku, ale uznał winę dziennikarza. Odstąpił jednak od wymierzenia kary; Kącki musiał wpłacić 1000 zł na cele charytatywne.

 

Marcin Kącki poskarżył się do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu, organu Rady Europy. Argumentował, że decyzja sądu "ingerowała" w jego prawo do wolności słowa, a wywiad prasowy różni się od zwykłego artykułu, bo zawiera twierdzenia rozmówcy, a nie dziennikarza.

 

W uzasadnieniu wolność słowa

 

Trybunał  uznał racje Kąckiego. Powołał się na art. 10 europejskiej konwencji praw człowieka i uznał, że wyrok polskiego sądu naruszał prawo do wolności słowa dziennikarza.

 

Art. 10 konwencji brzmi: "1. Każdy ma prawo do wolności wyrażania opinii. Prawo to obejmuje wolność posiadania poglądów oraz otrzymywania i przekazywania informacji i idei bez ingerencji władz publicznych i bez względu na granice państwowe. Niniejszy przepis nie wyklucza prawa Państw do poddania procedurze zezwoleń przedsiębiorstw radiowych, telewizyjnych lub kinematograficznych.

 

2. Korzystanie z tych wolności pociągających za sobą obowiązki i odpowiedzialność może podlegać takim wymogom formalnym, warunkom, ograniczeniom i sankcjom, jakie są przewidziane przez ustawę i niezbędne w społeczeństwie demokratycznym w interesie bezpieczeństwa państwowego, integralności terytorialnej lub bezpieczeństwa publicznego ze względu na konieczność zapobieżenia zakłóceniu porządku lub przestępstwu, z uwagi na ochronę zdrowia i moralności, ochronę dobrego imienia i praw innych osób oraz ze względu na zapobieżenie ujawnieniu informacji poufnych lub na zagwarantowanie powagi i bezstronności władzy sądowej".

 

"Rozmówczyni autoryzowała wywiad"

 

Trybunał nie dopatrzył się w zachowaniu Kąckiego nierzetelności: wywiad został wysłany do autoryzacji, a Rutkowska nie wniosła żadnych uwag.

 

– Trybunał uznał, że autoryzacja to dowód rzetelności dziennikarskiej, a dziennikarz ma prawo działać w zaufaniu do swojego rozmówcy – podkreśla Beata Czechowicz, prawniczka reprezentująca Kąckiego.

 

Sędziowie zwrócili też uwagę, że Marek Czarnecki nie wystąpił o sprostowanie, nie wytoczył też procesu Rutkowskiej.

 

Zgodnie z orzeczeniem Kącki ma otrzymać 5 tys. zł zadośćuczynienia.

 

wyborcza.pl, polsatnews.pl