Dla artystki ważne było, by zakończyć karierę koncertową w Londynie, bo z tym miastem jest najbardziej związana. Jednak kilkanaście godzin temu musiała imprezę odwołać.

 

Zniszczone struny głosowe


"Niestety, przez dwie poprzednie noce miałam problemy z głosem. Śpiewając, musiałam wysilać się o wiele bardziej, niż zwykle. Odwiedziłam dziś lekarza i okazało się, że moje struny głosowe są zniszczone. Zwyczajnie nie będę w stanie wystąpić w ten weekend. Powiedzieć, że moje serce jest złamane, to za mało" - napisała Adele na Instagramie.

 

Przed paroma dniami wokalistka wydała oświadczenie, w którym niespodziewanie poinformowała fanów, że nie czuje się dobrze na scenie i dlatego nieprędko planuje na nią wrócić.

 

Adele zaplanowała dla londyńczyków aż cztery koncerty na Wembley Stadium. Niestety, zanim doszło do dwóch ostatnich występów, Adele musiała ogłosić, że sobotnie i niedzielne show nie dojdzie do skutku ze względu na problemy z głosem.

 

Rozważała playback dla fanów

 

Piosenkarka skonsultowała się lekarzem, który przepisał jej leki sterydowe i doradził skrócenie trasy. Jednak chwilę później na jej Instagramie pojawiło się oficjalne oświadczenie zdruzgotanej artystki o rezygnacji z występów.

 

"Tak bardzo chciałam wystąpić, że rozważałam nawet śpiewanie z playbacku, tylko po to, aby stanąć przed wami. Przepraszam. Przepraszam za wasze rozczarowanie. Drastycznie zmieniłam swoje życie, żeby być w stanie ukończyć tę trasę, która trwa od zeszłego roku. Nie mogę się pogodzić z tym, że mi się to nie uda. Przepraszam, jestem załamana" - napisała gwiazda.

 

 

polsatnews.pl