"Można odnieść wrażenie, że służby chronią imprezy wybiórczo". Cimoszewicz o starciu w Radomiu

Polska

- W Radomiu dochodzi do sytuacji, gdzie są dwie zarejestrowane manifestacje. Każdy rozsądny gospodarz, policjant zdaje sobie sprawę z podwyższonego ryzyka i konfliktu i nie robi się nic – mówił były premier Włodzimierz Cimoszewicz w programie "Graffiti" o bójce w Radomiu, gdzie starli się zwolennicy Młodzieży Wszechpolskiej i KOD-u.

Działacze KOD mówią, że podczas sobotniej manifestacji w Radomiu nie widzieli ani jednego policjanta. - Widziała nas straż miejska, ale kiedy podeszli do sceny bandyci w koszulkach Młodzieży Wszechpolskiej, straż miejska zareagowała natychmiastowym odjazdem. Zostaliśmy sami – stwierdził Andrzej Majdan z KOD, który podczas sobotnich starć ucierpiał najbardziej. – Zostałem pobity i skopany – mówił.

 

Włodzimierz Cimoszewicz porównywał ochronę manifestacji do zabezpieczenia miesięcznicy smoleńskiej 10 czerwca w Warszawie.

 

- (W Warszawie red.) zgromadzono chyba ponad 1000 policjantów, którzy usuwali ludzi z ulicy na godzinę przed przemarszem pana Kaczyńskiego i jego kolegów – mówił.

 

Dodał, że wyjaśnienia szefa MSWiA Mariusza Błaszczaka w związku z sobotnimi wydarzeniami podczas starcia Obrony Demokracji i Młodzieży Wszechpolskiej niczego nie wyjaśniają. Błaszczak powiedział: "Wbrew temu, co można przeczytać w mediach związanych z opozycją, policja była na miejscu. Ale rzeczywiście wszystko wskazuje na to, że siły były zbyt małe".

 

Sprzeczne wersje dotyczące bójki

 

W sobotę grupa ubranych w koszulki Młodzieży Wszechpolskiej młodych ludzi pojawiła się na manifestacji KOD-u zorganizowanej z okazji rocznicy radomskiego Czerwca’76. Młodzi ludzie wykrzykiwali hasła m.in. "Raz sierpem, raz młotem czerwoną hołotę!". Działacze i sympatycy Komitetu Obrony Demokracji starali się zagłuszać narodowców sygnałami z syren, brawami i gwizdami.

 

W pewnym momencie doszło do bójki pomiędzy przedstawicielami obydwu stron. Przedstawiciele KOD-u informowali potem na portalach społecznościowych, że jeden z ich działaczy został zaatakowany przez przedstawicieli Młodzieży Wszechpolskiej. Ci z kolei twierdzili, że musieli bronić swojego kolegi, zaatakowanego przez przedstawiciela KOD-u.

 

polsatnews.pl, PAP

mta/kan/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze