Msza święta żałobna odbyła się w katedrze warszawsko-praskiej pod wezwaniem św. Floriana.

 

W homilii przypomniano przebieg kariery sportowej pięściarza, który karierę rozpoczął we wrocławskim Pafawagu, a później przez wiele lat reprezentował barwy Legii Warszawa.

 

Ks. prałat Mirosław Mikulski, honorowy prezes Katolickiego Stowarzyszenia Sportowców, mówił o działalności mistrza olimpijskiego po zakończeniu w 1969 roku kariery sportowej. Grudzień obok pracy zawodowej poświęcił się pracy trenerskiej, pracował z młodzieżą, aktywnie działał w Towarzystwie Olimpijczyków Polskich, zawsze pomagał tym, którzy pomocy potrzebowali.

 

Wielkim marzeniem zmarłego było pojechać w 2020 roku do Tokio wraz z małżonką, aby jeszcze raz zobaczyć miasto, gdzie zdobył olimpijskie złoto. - Tego marzenia już nie zrealizuje, ale może będzie obserwował turniej z góry wraz z trenerem i innymi zawodnikami, których już nie ma wśród nas - wspomniał ks. Mikulski.  

 

- Był wielkim sportowcem i wspaniałym człowiekiem. Nigdy się nie poddawał, na uwadze miał zawsze nie tylko siebie, ale także innych ludzi potrzebujących pomocy. Żegnaj przyjacielu - powiedział prezes Polskiego Komitetu Olimpijskiego Andrzej Kraśnicki.

 

"Dawał nam w tamtych czasach wiele radości"


W imieniu szefa resortu sportu zmarłego pożegnał sekretarz stanu w MSiT Jarosław Stawiarski. - Odszedł jeden z największych polskich sportowców. Wielki mistrz, wspaniały człowiek, wzór do naśladowania. Gdy wygrywał, dawał nam w tamtych czasach wiele radości. Dziękuję mu za to - dodał.

 

Przedstawiciel Polskiego Związku Bokserskiego przypomniał, że Grudzień jest kolejnym wielkim pięściarzem, który odszedł w ostatnich latach. Byli m.in. Tadeusz Walasek (2011), Jerzy Kulej (2012), Zbigniew Pietrzykowski (2014), Henryk Średnicki (2016). Z trójki złotych medalistów trenera Feliksa Stamma z Tokio został już tylko Marian Kasprzyk, triumfator w wadze półśredniej.

 

- Odszedłeś do innego świata, ale dlaczego tak wcześnie, w pełni sił. Nigdy nie kalkulowałeś jak przeżyć. Byłeś wspaniałym człowiekiem, wybitnym sportowcem, współtwórcą sukcesów. Matka natura zadała Ci ostateczny cios. Żegnamy Cię jako legionistę i żołnierza - powiedział nad otwartą mogiłą prezes Klubu Seniorów Legii Warszawa Stanisław Dąbrowski podkreślając, że wyczyn Józefa Grudnia na ringu w Tokio przyniósł Legii Warszawa pierwszy w historii klubu złoty medal olimpijski.

 

Pożegnanie salwą honorową


Ceremonia na Powązkach odbyła się zgodnie z ceremoniałem Sił Zbrojnych RP, przy asyście honorowej Kompanii Reprezentacyjnej Sił Powietrznych i orkiestry wojskowej z Radomia. Żołnierze pożegnali zmarłego salwą honorową.

 

Flagę Polskiego Komitetu Olimpijskiego przykrywającą trumnę, jego prezes Andrzej Kraśnicki przekazał żonie zmarłego, Irenie oraz synom Mariuszowi i Robertowi.

 

Mogiłę pokryły wieńce m.in. od prezydent Warszawy, Polskiego Komitetu Olimpijskiego, Polskiego Związku Bokserskiego, Legii Warszawa i Fundacji im. Felisa Stamma.
  
Urodzony 1 kwietnia 1939 roku Grudzień, oprócz złotego medalu igrzysk w Tokio, wywalczył także wicemistrzostwo olimpijskie w 1968 roku w Meksyku. Z powodzeniem startował również w mistrzostwach Europy - w 1967 roku w Rzymie stanął na najwyższym stopniu podium, a dwa lata wcześniej w Berlinie zdobył srebrny medal. Trzykrotnie zdobył mistrzostwo Polski (1965, 1967, 1968).

 

PAP