Steffen Seibert powiedział dziennikarzom w Berlinie, że jako rzecznik rządu nie zamierza komentować przemówienia wygłoszonego na spotkaniu partyjnym.

 

- Dla rządu sprawą oczywistą jest to, że wszyscy pracujemy na rzecz demokracji - zaznaczył rzecznik. Pytany, czy wypowiedź Schulza będzie przedmiotem dyskusji na najbliższym posiedzeniu rządu, Seibert powtórzył: "Pracujemy wszyscy w oparciu o umowę koalicyjną z 2013 roku z dobrymi wynikami dla dobra obywateli i demokracji w tym kraju".

 

W przemówieniu wygłoszonym w niedzielę podczas zjazdu wyborczego SPD w Dortmundzie Schulz zarzucił Merkel, że celowo unika dyskusji o ważnych problemach i przyszłości kraju chcąc w ten sposób uśpić wyborców i obniżyć frekwencję w wyborach, co działa na jej korzyść.

 

Schulz dodał, że o ile fachowcy mogą określać taktykę stosowaną przez Merkel mianem "asymetrycznej demobilizacji", to dla niego takie postępowanie jest "zamachem na demokrację".

 

We wrześniu wybory

 

SPD tworzy wraz z partiami chadeckimi CDU i CSU koalicyjny rząd kanclerz Angeli Merkel. Nominowany w styczniu na kandydata SPD na kanclerza Schulz nie sprawuje żadnych funkcji rządowych.

 

24 września odbędą się wybory do Bundestagu.

 

Wiceprzewodnicząca CDU Julia Kloeckner powiedziała, że takie słowa jakich użył Schulz, padały dotychczas w przypadku terrorystów. Inny przedstawiciel władz CDU, Armin Laschet mówił o "werbalnej wpadce" kandydata SPD. - Nikt nie wierzy w to, że Angela Merkel planuje zamach na demokrację"- podkreślił. Schulz powinien jego zdaniem zrezygnować z "tanich popisów" i powrócić do rzeczowego stylu kampanii wyborczej.

 

"Zagalopował się"

 

Zdaniem wiceszefa CDU Thomasa Strobla Schulz "zagalopował się". Przewodniczący bawarskiej CSU Horst Seehofer wyraził opinię, że kandydat SPD "stracił panowanie nad sobą", co jest "niegodne" osoby ubiegającej się o fotel kanclerza.

 

Politycy SPD wzięli tymczasem Schulza w obronę. Szef klubu parlamentarnego SPD Thomas Oppermann powiedział, że kampania wyborcza "nie jest rzucaniem w siebie wacikami, lecz musi być konkretną wymianą (ciosów), co w tym przypadku się udało". Wiceprzewodniczący partii Ralf Stegner zarzucił Merkel "cyniczne podejście do demokracji".

 

PAP