Ponad rok temu dwie prawe łapy Foresta wpadły w zasadzkę kłusowników w lesie niedaleko Birczy w pow. przemyskim. Pies mógł tam przeleżeć nawet dwa tygodnie. Przeżył żywiąc się liśćmi i zlizując resztki śniegu.

 

W tym czasie jego łapy w wyniku głębokich ran zaczęły się deformować, objęła je martwica, a w końcu zaczęły odpadać.

 

Trafił do lecznicy "Ada"

 

Po uwolnieniu z wnyków Forest trafił do lecznicy dla zwierząt "Ada" w Przemyślu. Opiekunem psa został weterynarz Jakub Kotowicz, który poruszył niebo i ziemię, aby zwierzę ponownie mogło chodzić na czterech łapach.

 

Szansą dla psa był zabieg wszczepienia tytanowych implantów, do których można doczepić protezy. Dzięki nagłośnieniu sprawy w mediach i pomocy internautów, których los Foresta bardzo poruszył, udało się zebrać 40 tys. złotych na zakup protez i pokrycie kosztów zabiegu.

 

"Wiedziałem Forest, że się nie poddasz i razem damy radę! Czułem to już w momencie, gdy ponad rok temu stawiałeś przy mnie pierwsze kroki na dwóch pozostałych Ci łapach. Twoja wola walki wprawiła wtedy w zdumienie ludzi na wszystkich kontynentach. A udało się to wszystko dzięki temu ogromnemu wsparciu od Was wszystkich i za nie przede wszystkim stokrotne dzięki!" - napisał Jakub Kotowicz na swoim fanpage'u na Facebooku.

 

Forest jeszcze przed zabiegiem ze swoim opiekunemFacebook/Jakub Kotowicz
Forest jeszcze przed zabiegiem ze swoim opiekunem

 

Przygotowania do operacji trwały ponad rok. Przeprowadzono dziesiątki badań, konsultacji i analiz. Zabiegu wszczepienia zwierzęciu dwóch protez jednocześnie nikt wcześniej nie przeprowadzał.

 

Operacja trwała pięć godzin

 

Wyzwania podjęli się specjaliści z Lubelskiego Centrum Małych Zwierząt, wśród nich był także opiekun Foresta - Jakub Kotowicz. Zabieg przeprowadzono 19 maja.

 

Operacja trwała ponad pięć godzin, przy stole operowało psa czterech chirurgów.

 

Obydwie łapy operowano jednocześnie. Do kikutów wszczepiono tytanowe implanty, do których następnie umocowane zostały protezy z włókna węglowego. Wykonano je w technologii druku 3d.

 

W każdej chwili można je zdjąć, wyczyścić lub wymienić na nowe.

 

Forest po zabiegu czuje się dobrze, ale czeka go jeszcze długa rehabilitacja, by na "nowych łapach" mógł swobodnie biegać.

 

"Forest błyskawicznie dochodzi do siebie, ból operacyjny mija i już nie jest tak intensywny. Niedługo do wszczepionych tytanowych implantów podpinać będziemy ćwiczebne protezy z włókna węglowego, za pośrednictwem których to Forest zacznie oswajać się z nowymi punktami podparcia. W międzyczasie przygotowujemy zasadnicze protezy zewnętrzne, które podepniemy w momencie całkowitego wygojenia się ran pooperacyjnych" - napisał na Facebooku opiekun psa.

 

 

 

polsatnews.pl, Facebook/Jakub Kotowicz