Sąd orzekł też wobec sprawcy 10-letni zakaz prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych w ruchu lądowym i nakazał zapłatę m.in. 100 tys. zł zadośćuczynienia dla poszkodowanej, która straciła w wypadku męża i syna.

 

Do wypadku doszło wieczorem 15 sierpnia 2012 r. w Pawłówce, na drodze Suwałki-Sejny. Kierowca osobowego hyundaia, wyprzedzając inne auto, wjechał w pięcioosobową grupę turystów jadących rowerami. Troje z nich: 6-letni chłopiec, jego 16-letnia kuzynka i 44-letni ojciec chłopca zginęli na miejscu.

 

Młody (obecnie 27-letni) mieszkaniec Warszawy Jakub J. był oskarżony nie tylko o spowodowanie wypadku ze skutkiem śmiertelnym, lecz także o to, że gdy prowadził samochód, był pod wpływem środków odurzających.

 

Sąd uznał apelację za bezzasadną 

 

W grudniu Sąd Rejonowy w Sejnach skazał go na 8 lat więzienia. Obrońca oskarżonego zaskarżył wyrok do Sądu Okręgowego w Suwałkach. Argumentował w apelacji, że nie ma dowodów, by oskarżony prowadził pojazd będąc pod wpływem marihuany, a z kolei rowerzyści swoim zachowaniem przyczynili się do spowodowanego wypadku, bo ich rowery były nieoświetlone.

 

Sąd okręgowy uznał jednak apelację za bezzasadną. W jego ocenie, sąd I instancji prawidłowo ustalił, że oskarżony umyślnie naruszył zasady bezpieczeństwa w ruchu drogowym tym, że będąc w stanie po użyciu środków odurzających, poruszał się samochodem z prędkością 148 km/h i doprowadził do uderzenia w rowerzystów.

 

- Sąd rejonowy przeprowadził wszystkie dowody prawidłowo i wnikliwie. Sąd dysponował wieloma opiniami biegłych z zakresu wypadków i ruchu drogowego oraz biegłych toksykologów. Szczegółowo zostały także zbadane rowery pokrzywdzonych - argumentował wyrok sędzia sprawozdawca Marcin Walczuk.

 

Mówił, że sąd w Sejnach prawidłowo ocenił te opinie, zestawiając je z zeznaniami świadków zdarzenia.

 

Zaburzenia czynności odczuwania i oceny odległości

 

Walczuk dodał, że oskarżony jechał brawurowo, nie tylko dlatego, że przekroczył dopuszczalną na drodze prędkość 90 km/h, ale także ze względu na bardzo zły ówczesny stan drogi Sejny-Suwałki. Po tym wypadku droga została całkowicie wyremontowana.

 

Według sądu odwoławczego, nie dość, że oskarżony jechał zbyt szybko, to prowadził samochód pod wpływem marihuany. Sędzia Walczuk - powołując się na opinię biegłej - powiedział, że u osób po spożyciu marihuany następują zaburzenia czynności odczuwania i oceny odległości. To, według sądu, miało wpływ na zachowanie oskarżonego w czasie wypadku, który okazał się tragiczny w skutkach. Troje rowerzystów, w wyniku ciężkich obrażeń, poniosło śmierć na miejscu. Według suwalskiego sądu, kara 8 lat, zasądzona przez sąd pierwszej instancji jest karą surową ale sprawiedliwą, a także adekwatną do winy sprawcy wypadku.

 

PAP