Jak podano, wśród rannych w zamachu jest co najmniej dwóch policjantów, którzy podjęli interwencję i odnieśli poważne, ale niezagrażające życiu obrażenia. Według BBC, jeden z funkcjonariuszy, który nie był na służbie i po prostu przebywał w okolicy, zdołał się nawet wdać w szarpaninę z jednym z terrorystów.

 

Trzech zamachowców zginęło

 

Policja zaapelowała o niepublikowanie zdjęć z miejsca zdarzenia i o nieujawnianie tożsamości sprawców, "bo mogłoby to zaszkodzić prowadzonemu śledztwu". Potwierdzono jednocześnie, że trzech zamachowców zostało zastrzelonych przez interweniujących funkcjonariuszy.

 

Okolice mostu London Bridge i Borough Market wciąż pozostają odgrodzone kordonem bezpieczeństwa.

 

W sobotę wieczorem zamachowcy najpierw wjechali samochodem w ludzi przebywających na moście London Bridge w centrum miasta, a następnie wysiedli z pojazdu i zaatakowali przechodniów nożami w pobliżu targu Borough Market.

 

Zginęło co najmniej siedem osób, a 48 zostało rannych. Część z nich odniosła poważne obrażenia, które mogą zagrażać ich życiu.

 

Krzyczeli "to dla Allaha"

 

Na razie nikt nie przyznał się do dokonania ataku, ale według brytyjskiego dziennika "Daily Mail" terroryści mieli krzyczeć "To dla Allaha", gdy wjechali samochodem w ludzi na moście London Bridge. Według "Daily Mail" napastnicy opisywani są jako "mężczyźni śródziemnomorskiego pochodzenia".

 

Do zamachu doszło na zaledwie cztery dni przed czwartkowymi wyborami parlamentarnymi w Wielkiej Brytanii. Obie partie zawiesiły w niedzielę kampanię, ale zapowiedziały, że wznowią ją w poniedziałek i nie przewidują zakłóceń w organizacji wyborów.

 

Sobotni atak to trzeci poważny incydent terrorystyczny w Wielkiej Brytanii na przestrzeni kilku miesięcy.

 

polsatnews.pl