Gazeta podkreśla w komentarzu na pierwszej stronie: "Paryż wyznaczył ważny krok; jedyny, jakiego nie można przekreślić z dnia na dzień".

 

"Fakt jest niezaprzeczalny: wraz z wyjściem Waszyngtonu główny cel porozumienia z 2015 roku - dodaje - traci znaczenie i staje się nierealistyczny".

 

Dziennik wydawany w Watykanie następująco interpretuje powody, jakie kierowały prezydentem USA: "Przy podejmowaniu decyzji o fundamentalnym znaczeniu Trump nie patrzy na lobby. Patrzy na swoją bazę: na górników z Zachodniej Wirginii i z Kentucky oraz na robotników z Pensylwanii, zgiętych pod ciężarem kryzysu, którzy proszą o sygnały przełomu i kontratak wobec liberalnego establishmentu".

 

"Dla nich wyjście (z porozumienia) z Paryża oznacza uratowanie miejsc pracy" - stwierdza "L'Osservatore Romano". Wyraża przekonanie, że w wymiarze geopolitycznym "nowy scenariusz niesie z sobą ryzyko".

 

"Ruch Trumpa może mieć efekt domina i przekonać wiele innych krajów do porzucenia porozumienia, niszcząc stopniowo osiągnięte rezultaty" - ostrzega gazeta. Przypomina, że administracja poprzedniego prezydenta USA Baracka Obamy zaangażowała się na rzecz tego, by przekonać Chiny, aby zgodziły się zredukować emisję szkodliwych gazów.

 

PAP