W czerwcu minie rok od momentu, kiedy w Sejmie odbyło się pierwsze czytanie obywatelskiego projektu ustawy, popartego ponad 126 tysiącami podpisów, gwarantującego finansowanie deputatu węglowego dla emerytów z budżetu państwa. To należne emerytom świadczenie, uprawniające ich do określonej ilości bezpłatnego węgla rocznie, dziś nie jest w pełni realizowane.

 

Projekt został złożony w marcu ubiegłego roku. Po pierwszym czytaniu, Sejm, zgodną decyzją wszystkich klubów, zdecydował o skierowaniu go do dalszych prac w Komisji Energii i Skarbu Państwa, która jednak jak dotąd nie zajęła się sprawą.

 

- Liczymy, że komisja energii przypomni sobie wreszcie o tym projekcie i zajmie się nim, szczególnie że prace nad drugim projektem, przygotowanym w Ministerstwie Energii, utknęły w martwym punkcie - powiedział w środę pełnomocnik Komitetu Inicjatywy Ustawodawczej, wiceszef Związku Zawodowego Górników w Polsce (ZZGwP) Wacław Czerkawski.

 

Związek "bombardowany" telefonami


Ministerstwo Energii przygotowało własny projekt ustawowego rozwiązania problemu deputatów, również zakładający ich finansowanie z budżetu państwa - w formie wypłacanego raz w roku przez ZUS świadczenia pieniężnego. Jednak jak dotąd projekt nie został zaakceptowany przez Komitet Ekonomiczny Rady Ministrów. Przedłużające się prace budzą zaniepokojenie autorów obywatelskiego projektu - już w marcu zapowiadali oni protesty środowiska emerytów, jeżeli prace nie nabiorą tempa.

 

Jak powiedział w środę Czerkawski, związek jest "bombardowany" telefonami od emerytów, pytających o losy regulacji dotyczących deputatu i deklarujących chęć udziału w proteście w Warszawie.  Demonstracja jest planowana przed Sejmem w dniu plenarnych obrad Izby lub posiedzenia Komisji ds. Energii i Skarbu Państwa. Mają wziąć w niej udział zarówno emeryci z ZZGwP, jak i górniczej Solidarności.

 

Konieczność "wpasowania" rozwiązań w możliwości budżetu


W opinii Czerkawskiego, opóźnienie prac nad projektem ministerialnym, a tym samym wstrzymywanie procedowania projektu obywatelskiego, może wynikać ze stanowiska szefa KERM, wicepremiera Mateusza Morawieckiego. Wicepremier, pytany o tę sprawę 10 maja podczas spotkania z działaczami PiS w Katowicach, poinformował, że prace w tym zakresie trwają, zaznaczył jednak, że nie jest to kompetencja jego resortu.

 

W marcu br. minister energii Krzysztof Tchórzewski powiedział w Sejmie, że ustawa dotycząca deputatów węglowych dla emerytów górniczych powinna być przyjęta w tym roku. Wyjaśnił, że powodem wolnego tempa prac nad projektem jest konieczność "wpasowania" tych rozwiązań w możliwości budżetu.

 

W swoim projekcie Ministerstwo Energii oszacowało, że z wprowadzanych ustawą regulacji będzie mogło skorzystać ok. 235 tys. osób, przy spodziewanym rocznym koszcie ok. 391 mln zł. W projekcie obywatelskim koszty szacowano na niespełna 300 mln zł, a liczę uprawnionych na ok. 160 tys. Według Czerkawskiego, te rozbieżności można wyjaśnić i sprecyzować podczas prac komisji sejmowej.

 

Problemy z deputatami


Pod koniec ubiegłego roku analizowana była koncepcja jednorazowej wypłaty świadczenia dla emerytów górniczych, w zamian za zrzeczenie się deputatu na przyszłość. Na takie rozwiązanie nie zgodziła się jednak strona społeczna.

 

W obu projektach - obywatelskim i ministerialnym - chodzi o uporządkowanie sprawy emeryckich deputatów, czyli uprawnienia do określonej ilości węgla rocznie, obecnie realizowanego najczęściej w postaci ekwiwalentu pieniężnego. Problem jednak w tym, że w dzisiejszym stanie prawnym nie wszyscy uprawnieni b. pracownicy kopalń otrzymują deputat.

 

Problemy z emeryckimi deputatami rozpoczęły się w 2012 r., kiedy szukające oszczędności spółki węglowe zaczęły wypowiadać prawo do deputatu węglowego dla emerytów i rencistów. W efekcie ci emeryci, wobec których zobowiązania przejęło państwo, nadal dostają deputat, a ci, którzy powinni otrzymywać świadczenia od spółek węglowych, zostali go pozbawieni.

 

PAP