Przesłuchanie odbywało się bez udziału publiczności, w sali przeznaczonej do prowadzenia rozpraw z wyłączeniem jawności. Były szef BOR po złożeniu zeznań nie odpowiadał na pytania czekających na niego dziennikarzy. W późniejszej rozmowie z PAP przyznał, że pytań, także ze strony pełnomocników oskarżycieli posiłkowych, "było wiele".

 

- Nie mogę nic powiedzieć, bo to był tryb niejawny i mogę być skazany za ujawnienie tajemnicy. Nie mogę mówić o szczegółach, w tym o tym co było przedmiotem przesłuchania - zaznaczył.

 

Nie chciał odpowiadać na pytanie czy podtrzymał swoje poprzednie medialne wypowiedzi, że jeśli chodzi o zabezpieczenie wizyty prezydenta, ze strony BOR "wszystko było sprawdzone i dograne".

 

Niejawne przesłuchanie

 

W podobnym tonie wypowiadali się prokuratorzy. Prokurator Przemysław Ścibisz pytany czy prokuratura uzyskała odpowiedzi na swoje pytania powiedział, że "rozprawa odbywała się z wyłączeniem jawności, a więc nie może udzielać żadnych informacji odnośnie jej przebiegu". Pytany czy jest usatysfakcjonowany zeznaniami odparł, że "to zachowa już dla siebie".

 

Prywatny akt oskarżenia

 

Przesłuchanie było niejawne na mocy decyzji Sądu Okręgowego w Warszawie, który uwzględnił konieczność zachowania tajemnicy działań ochronnych Biura Ochrony Rządu. W tym samym trybie przesłuchiwano wcześniej innych świadków związanych z BOR.

 

Gen. Janicki, którego przesłuchanie zaplanowano na godzinę 11, w sądzie stawił się już przed 10. W czasie jego przesłuchania, przed ustawionymi przez policję bramkami, czekał tłum dziennikarzy.

 

W piątek oprócz Janickiego zeznawał jeszcze jeden świadek.

 

Prywatny akt oskarżenia przeciwko Arabskiemu i innym złożono w sądzie w 2014 r. - po tym, gdy cywilna prokuratura prawomocnie umorzyła śledztwo ws. organizacji lotów prezydenta i premiera do Smoleńska. Oskarżycielami prywatnymi są bliscy kilkunastu ofiar katastrofy, m.in. Anny Walentynowicz, Janusza Kochanowskiego, Andrzeja Przewoźnika, Władysława Stasiaka, Sławomira Skrzypka i Zbigniewa Wassermanna. W rozprawach uczestniczą dwaj prokuratorzy. Podsądni nie przyznają się do zarzutów.

 

Poza Arabskim oskarżeni są urzędnicy: Monika B. i Miłosław K. (oboje z kancelarii premiera) oraz Justyna G. i Grzegorz C. z ambasady RP w Moskwie. Grozi im do 3 lat więzienia.

 

PAP