Powodem afery była fotografia wiceministra rozwoju regionalnego Pawła Tenewa, stojącego z wyciągniętą w nazistowskim pozdrowieniu ręką przed figurą hitlerowca w muzeum figur woskowych w Paryżu. Po nagłośnieniu sprawy w środę Tenew podał się do dymisji.

 

Jednak nie tylko on "zasłynął" takim zdjęciem. Premier Bojko Borysow nakazał, by minister obrony Krasymir Karakaczanow zwolnił wysokiego urzędnika resortu Iwo Antonowa, również znanego z opublikowanego w sieciach społecznościowych zdjęcia w nazistowskim pozdrowieniu obok niemieckiego czołgu.

 

"Nie pójdziemy na kompromisy z europejskimi wartościami"

 

Kilka lat temu protesty przeciw Antonowowi sprawiły, że Borysow odmówił mianowania go wiceministrem obrony. W czwartek wiceszef partii Borysowa Obywatele na rzecz Europejskiego Rozwoju Bułgarii (GERB) i szef jej klubu poselskiego Cwetan Cwetanow oświadczył: "Nie będziemy tolerować takich zdjęć i GERB nie pójdzie na kompromisy z europejskimi wartościami".

 

Przebywający w Brukseli minister obrony Karakaczanow stwierdził jednak, że Antonow nie został zwolniony, a sprawa jest badana.

 

Broniąc Tenewa współprzewodniczący koalicji Zjednoczeni Patrioci (OP) i wicepremier w powołanym na początku maja rządzie Walery Symeonow powiedział w środę dziennikowi "Sega": "W latach 70. zawieźli nas z kolegami ze studiów do Buchenwaldu. Chyba robiliśmy tam sobie żartobliwe zdjęcia. I co, teraz można mi powiedzieć, żebym podał się do dymisji i wracał na wieś?".

 

W czwartek Symeonow stwierdził, że gazeta zniekształciła jego wypowiedź, i zapowiedział, że zaskarży dziennik do sądu. Redakcja zapewniła, że stoi za swoim tekstem.

 

"Świadczy o niskiej kulturze politycznej"

 

W parlamencie dymisji Symeonowa zażądały kluby poselskie Bułgarskiej Partii Socjalistycznej (BSP), partii tureckiej mniejszości Ruch na rzecz Praw i Swobód (DPS) i małego klubu Wola. Razem w 240-miejscowym parlamencie mają one 117 miejsc, co nie wystarczyłoby do usunięcia Symeonowa z gabinetu.

 

Pojawiły się już pierwsze międzynarodowe reakcje na skandal. Przewodniczący frakcji liberałów i demokratów w Parlamencie Europejskim Guy Verhofstadt, cytowany przez telewizję publiczną, powiedział, że premier Borysow powinien pilnie śledzić wypowiedzi swych koalicyjnych partnerów. Lider Partii Europejskich Socjalistów Sergiej Staniszew ostro skrytykował wypowiedź Symeonowa i wezwał swoich kolegów z Europejskiej Partii Ludowej do ustosunkowania się do tej sprawy.

 

Stowarzyszenie bułgarskich Żydów Szalom ostro potępiło wypowiedź Symeonowa, "świadczącą o niskiej kulturze politycznej i obojętności wobec największej tragedii w ludzkich dziejach". Organizacja wyraziła ubolewanie, że "ludzie tacy jak Symeonow, który nie po raz pierwszy pozwala sobie na niestosowne żarty, zajmują kierownicze stanowiska w państwie".

 

PAP