Dowódca amerykańskiej floty na Pacyfiku komentował wydarzenia w regionie podczas odczytu w jednym z japońskich think tanków, w którym uczestniczyli też przywódcy z Japonii.

 

- Nuklearne głowice bojowe połączone z technologią rakietowych pocisków balistycznych w rękach niestabilnych przywódców takich jak Kim Dzong Un są przepisem na katastrofę. (...) Kim Dzong Un nie boi się niepowodzeń, a każdy test, który przeprowadzają, przybliża Koreę Północną o krok do zdolności zaatakowania bronią atomową w każdym zakątku świata - mówił amerykański dowódca.

 

Harris jednocześnie wezwał USA, Japonię i Koreę Południową do dalszej koordynacji działań w celu zmniejszenia zagrożenia ze strony komunistycznego reżimu.

 

Korea Płn. kontynuuje próby rakietowe

 

Władze północnokoreańskie kontynuują program jądrowy i próby rakietowe mimo zakazujących tego rezolucji Rady Bezpieczeństwa ONZ i międzynarodowych sankcji. Zapowiadają też budowę międzykontynentalnej rakiety balistycznej (ICBM), która byłaby zdolna dosięgnąć terytorium USA.

 

Pocisk balistyczny, jaki Korea Płn. wystrzeliła w niedzielę rano czasu lokalnego, pokonał ok. 800 km, po czym wpadł do Morza Japońskiego; według źródeł amerykańskich nie był to pocisk międzykontynentalny.

 

Reżim północnokoreański twierdzi, że wystrzelony pocisk to nowa rakieta średniego zasięgu Hwasong-12. W oświadczeniu wydanym w języku angielskim zaznaczono, że "test miał na celu sprawdzenie taktycznych i technologicznych specyfikacji opracowanego właśnie pocisku balistycznego zdolnego do przenoszenia głowic nuklearnych".

 

PAP