Aleksandra Siewert z Komendy Miejskiej Policji w Gdańsku przyznaje natomiast, że funkcjonariusze dotarli już do wszystkich uczestników zajścia. Także tych, których jedyną reakcją było wyciągnięcie telefonu i nagrywanie zajścia lub dopingowanie agresorek. 

Do brutalnego pobicia nastolatki doszło w czwartek. Następnego dnia do sieci trafiło nagranie, na którym widać, jak grupa dziewczyn znęca się nad nastolatką. Na wideo widać też, że zdarzenie obserwuje duża grupa gapiów, niektórzy przechodzą zupełnie obojętnie koło siedzącej na chodniku atakowanej gimnazjalistki.

 

Z nieoficjalnych informacji RMF wynika, że osoby widoczne na nagraniu, które były biernymi świadkami agresji, zgłaszają się na policję w obawie o własne bezpieczeństwo. Ich postawa stała się bowiem motywem gróźb, jakie mieli przesyłać nastolatkom internauci.

 

Policja nie odnosi się do tych doniesień.

 

Funkcjonariusze dotarli już do osób widocznych na nagraniu, a także do osoby, która sfilmowała zajście. Wszyscy mają około 14 lat i są uczniami różnych gdańskich gimnazjów. 

 

Od poniedziałku kontrole w szkołach

 

W poniedziałek szkoła w Gdańsku, przed którą doszło do pobicia 14-latki, zostanie skontrolowana przez Pomorskie Kuratorium Oświaty. Kontrola będzie także w placówkach, do których uczęszczają sprawczynie pobicia.

 

 

Zastępca prezydenta Gdańska ds. polityki społecznej Piotr Kowalczuk powiedział, że do napaści doszło w dzielnicy Chełm, po lekcjach i poza terenem placówki edukacyjnej. - Napastniczki przyjechały z innej dzielnicy "załatwić porachunki". Nie ma zgody na przemoc z jakichkolwiek powodów - powiedział w Polsat News.

 

Podkreślił, że jest zbulwersowany faktem, że tyle osób stało wokół i nie reagowało na tę sytuację, a wręcz podżegało do dalszych działań.

 

Wiceprezydent powiedział, że miasto przygotowało już odpowiednią pomoc psychologiczną i wsparcie dla pobitej dziewczyny i jej opiekunów.

 

polsatnews.pl, rmf24.pl