Tzw. fundusze norweskie i fundusze EOG to odpowiednio Norweski Mechanizm Finansowy oraz Mechanizm Finansowy Europejskiego Obszaru Gospodarczego. Są formą bezzwrotnej pomocy finansowej przyznanej przez Norwegię, Islandię i Liechtenstein nowym członkom UE.

 

Negocjacje ws. trzeciej edycji pomocy 

 

Celem tej pomocy jest m.in. zmniejszanie różnic ekonomicznych i społecznych w obrębie Europejskiego Obszaru Gospodarczego oraz wzmacnianie stosunków dwustronnych pomiędzy państwami-darczyńcami a państwem-beneficjentem. W zamian państwa-darczyńcy korzystają z dostępu do rynku wewnętrznego Unii Europejskiej (choć nie są jej członkami).

 

Sposób wydatkowania pieniędzy ustalają między sobą państwo-darczyńca i kraj, do którego pieniądze mają trafić.

 

Obecnie negocjowana jest trzecia edycja funduszy norweskich dla Polski na lata 2014-2021. Chodzi o niebagatelne sumy. Polska w latach 2016–2021 ma dostać 809 mln euro, a Węgry 215 mln euro. 10 proc. tych kwot jest przeznaczonych na społeczeństwo obywatelskie.

 

Rządy Polski i Węgier chcą decydować, kto rozdzieli pieniądze

 

W przypadku Polski operatorem funduszy dla organizacji pozarządowych jest Fundacja Batorego.

 

Polski rząd chce, aby tymi pieniędzmi zarządzało i je rozdzielało projektowane Narodowe Centrum Rozwoju Społeczeństwa Obywatelskiego, które ma być nadzorowane przez premiera.

 

Propozycję tę skrytykowały władze Norwegii. Ich zdaniem, to próba zahamowania finansowania organizacji nie pasujących do konserwatywnego profilu polskiego rządu. 

 

Podobne zastrzeżenia pojawiły się w kwestii funduszy, które mają otrzymać Węgrzy. Zawetowali oni bowiem wybór organizacji, która miała nadzorować podział pieniędzy w ich kraju.

 

"Nie rozumieją potrzeb niezależnych społeczeństw"

 

Norweskie media zauważają, że Polska i Węgry walczą o zdobycie większej kontroli nad środkami, które mają być przeznaczone na rozwój społeczeństwa obywatelskiego.

 

Premier Norwegii Erna Solberg stanęła w obronie organizacji pozarządowych, które obecnie są operatorami dotacji. 

 

W rozmowie z norweską agencją informacyjną NTB stanowczo ostrzegła przed tym, co sama nazywa "nieliberalnymi" siłami, które "nie rozumieją potrzeby niezależnych społeczeństw obywatelskich".

 

Premier Szydło: fundusze nie są zagrożone

 

- Fundusze Norweskie nie są zagrożone; to są ważne fundusze, które przeznaczamy na wspieranie przede wszystkim organizacji pozarządowych - przekonywała we wtorek podczas briefingu premier Beata Szydło. Poinformowała, że trwa nabór wniosków, "pan premier Gliński zajmuje się przygotowaniem wszystkich procedur, które są do tego konieczne".

 

W kwietniu podczas spotkania z dziennikarzami wicepremier Piotr Gliński ocenił, że "to państwo, zwłaszcza w takim kraju, jak Polska, gdzie demokracja wciąż się rozwija, które ma olbrzymie zaszłości, także negatywne, w obszarze aktywności obywatelskiej, powinno budować warunki dla wspierania społeczeństwa obywatelskiego. Jego zdaniem, operatorem Funduszy Norweskich powinno być projektowane Narodowe Centrum Rozwoju Społeczeństwa Obywatelskiego.

 

Jak stwierdził wówczas, zarządzająca obecnie pieniędzmi Fundacja im. Stefana Batorego ma "jasny profil ideologiczny" i nie jest dobrym rozwiązaniem, by taka organizacja rozdzielała te środki. - Tematyki społeczeństwa obywatelskiego nie można oddawać liberalnej lewicy - powiedział Gliński.

 

Polska największym beneficjentem

 

- Prowadzimy negocjacje z Polską i mogę zapewnić, że Norwegia jest gotowa zakończyć negocjacje ws. kolejnej edycji grantów norweskich tak szybko, jak to możliwe - powiedział we wtorek ambasador Norwegii w Warszawie Karsten Klepsvik. Dodał, że Polska, "jak na razie, jest największym beneficjentem funduszy norweskich, od 2004 roku otrzymała 1,1 mld euro".

 

Odbiorcami funduszy norweskich jest łącznie 16 krajów UE: 12 państw, które przystąpiły do wspólnego rynku w roku 2004 i roku 2007 oraz Hiszpania, Portugalia i Grecja i Chorwacja.

 

Pieniądze te wspierają projekty w obszarach ochrony środowiska, energii, zdrowia, badań, społeczeństwa obywatelskiego, wymiaru sprawiedliwości oraz kultury.

 

"Pilna potrzeba wzmocnienia instytucjonalnego"

 

Projekt ustawy o Narodowym  Centrum Rozwoju Społeczeństwa Obywatelskiego z 13 grudnia 2016 r powstał w Kancelarii Premiera. Jak argumentują jego autorzy, ponieważ instytucje społeczeństwa obywatelskiego w Polsce są jednymi z najsłabszych i relatywnie najmniej licznych w Europie jest więc "pilna potrzeba wzmocnienia instytucjonalnego ich rozwoju". Centrum będzie głównym dysponentem pieniędzy z budżetu państwa przeznaczanych na projekty realizowane przez organizacje pozarządowe.

 

Bezpośredni nadzór nad działalnością Centrum sprawować ma premier, "co zapewni odpowiednią rangę zadaniom związanym z rozwojem społeczeństwa obywatelskiego w Rzeczypospolitej Polskiej". 

 

Wiele organizacji pozarządowych krytykuje pomysł. Argumentują m.in., że grozi on weryfikacją ich działalności z punktu widzenia jednej partii; rządowy nadzór nad pieniędzmi oznaczać może kontrolę nad działalnością organizacji.

 

Zdaniem części prawników, wątpliwość budzą np. zapisy o wydatkowaniu pieniędzy "w innym trybie, jeżeli wymaga tego specyfika zadania". Ich zdaniem, oznacza to, że w zasadzie w każdym wypadku Centrum może odstąpić od procedury konkursowej i przyznać organizacji pieniądze na zasadach nieuregulowanych w ustawie/

 

dn.no, euobserver.com, biznesalert.pl