Otwarto Dom Historii Europejskiej. "Potraktowanie naszego regionu »per noga« jest kontrowersyjne"

Kultura

Ma być demonstracją jedności i wspólnej historii Europy, ale już wywołał spory i podziały. Otwarty w sobotę w Brukseli Dom Historii Europejskiej, powstawał 10 lat i kosztował ponad 55 mln euro. Zdaniem wiceprzewodniczącego Parlamentu Europejskiego z PiS Ryszarda Czarneckiego na prezentowanej wystawie pojawiły się jednak liczne błędy dotyczące naszego kraju.

- Nie widać w ogóle żadnej informacji o wojnie polsko-bolszewickiej, gdzie Rzeczpospolita broniła Europy przed skomunizowaniem - krytykuje europoseł PiS Ryszard Czarnecki.


Nie ma też wzmianki o zasługach Jana III Sobieskiego, a figurka  marszałka Józefa Piłsudskiego stoi w gablocie obok węgierskich i jugosłowiańskich dyktatorów.


- Takie sugerowanie, że Polska rządzona przez Piłsudskiego była jedną z dyktatur w Europie jest fałszerstwem i szkoda, że taka sugestia się pojawia - podkreślił Czarnecki.


- Proporcje są dziwaczne. Mamy trzy gabloty o zburzeniu Muru Berlińskiego i tyle miejsca o rozszerzeniu Unii o największą liczbę państw. Miej proporcje, mocium panie, chciałoby się powiedzieć – powiedział europoseł PiS.


Jego zdaniem "potraktowanie trochę »per noga« naszego regionu jest trochę kontrowersyjne". - Zwłaszcza, że w to miejsce bardzo mocno wchodzi eksponowana historia zjednoczenia Niemiec - dodał.


"Ten projekt nie powstałby i za sto lat"


Historycy, w tym ci z Polski, którzy wybrali 1500 eksponatów ilustrujących europejską historię XX wieku, bronią swojej pracy.


- Gdybyśmy my, którzy uczestniczyli w tym projekcie, pojmowali to jako rodzaj agendy międzyrządowej, w którym każdy reprezentuje swój kraj, a każdy kraj ma określoną wizję historii, co określa jako rację stanu, to ten projekt nie powstałby i za sto lat – uważa prof. Włodzimierz Borodziej, przewodniczący rady naukowej Domu Historii Europejskiej.


"Celem muzeum nie jest propaganda"


Prace and Domem Historii Europejskiej trwały 10 lat i kosztowały ponad 55 mln euro. Na utrzymanie obiektu z unijnego budżetu rocznie będą przeznaczane kolejne 2 miliony. Taka inwestycja, choć kosztowna, zdaniem unijnych władz jest niezbędna.


- Naszym celem jest wykorzystanie tych pieniędzy do kształcenia nowych pokoleń. Celem tego muzeum nie jest propaganda, a wychowanie młodych ludzi, którzy zapewnią nam bezpieczeństwo, tożsamość i wolność – uważa Antonio Tajani, przewodniczący Parlamentu Europejskiego.


"Ja bym przed tym przestrzegał"


Innego zdania jest Czarnecki, który podkreślił, że "szukanie tego, co łączy różne narody to jest dobra rzecz, ale takie na siłę mówienie o jednej tożsamości, o wspólnej historii jest ryzykowne".


- To jest taka próba glajszachtowania. Ja bym przed tym przestrzegał - zaznaczył europoseł PiS.

 

Polsat News

prz/luq/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze