Głośny dźwięk przychodzącej wiadomości rozległ się pod koniec egzaminu. Uczennica, która siedziała w pierwszym rzędzie twierdzi, żebyła przekonana iż przed wejściem do sali egzaminacyjnej telefon zostawiła w torebce, w miejscu gdzie były zgromadzone rzeczy, których nie wolno wnosić na egzamin.

 

Dziewczynie wierzy Zbigniew Kalandyk, dyrektor Liceum Ogólnokształcącego z Oddziałami Dwujęzycznymi w Boguchwale, który w rozmowie z polsatnews.pl przekonywał, że nie miała ona złych intencji i nie korzystała z tego telefonu. - Niemniej jednak musiałem unieważnić jej pracę maturalną z języka polskiego - dodał.      

 

"Bardzo zdolna uczennica" 

 

- Dziewczyna była zaskoczona i zdezorientowana tym co się stało. Po egzaminie na jej twarzy pojawiły się również łzy - powiedział dyrektor. Jednak jak zapewnił uczennica ze zrozumieniem przyjęła decyzję o unieważnieniu pracy.

 

- Bardzo mi jej żal -  dodał dyrektor, który poinformował jednocześnie, że sprawa dotyczy bardzo zdolnej, wzorowej uczennicy, która jako jedna z nielicznych, zdaje maturę na poziomie dwujęzycznym. 

 

Kalandyk zapewnił również, że  przed egzaminem przypominał zdającym, by sprawdzili dokładnie, czy nie mają telefonów i innych zabronionych urządzeń. Uczulał, jakie mogą być konsekwencje.

 

Dyrektor liceum liczy, że przykra historia, która spotkała jego uczennicę pomoże innym maturzystom. - Może potraktują tę historię jako przestrogę - powiedział.

 

Świadectwo dojrzałości odbierze w przyszłym roku

 

Dyrektor zastanawia się również, czy to nie jest dobry moment na rozpoczęcie debaty dotyczącej zbyt surowego, według niego, karania uczniów w takich przypadkach.

 

Dyrekcja Centralnej Komisji Egzaminacyjnej przypomina, że niezależnie od intencji na salę egzaminacyjną nie można wnosić telefonu. Trzeba mieć też świadomość, że samo wniesienie na salę takiego urządzenia oznacza unieważnienie egzaminu.

 

Unieważnienie egzaminu z obowiązkowego języka polskiego oznacza, że dziewczyna może przystąpić do kolejnych egzaminów w tej sesji, jednak język polski ponownie zdawać będzie mogła dopiero za rok. Nie może przystąpić do sierpniowej poprawki ponieważ unieważniona praca nie podlega poprawie. Oznacza to więc, że na świadectwo dojrzałości będzie miała szansę dopiero w przyszłym roku.

 

Dyrektor liceum w Boguchwale w rozmowie z polsatnews.pl potwierdził, że uczennica stawiła się dzisiaj w szkole i podeszła do egzaminu z matematyki.

 

polsatnews.pl, nowiny24