Nagranie pokazuje jak Wuttisan wiąże sznurek na szyi córki i wypuszcza ją z rąk stojąc na skraju dachu budynku w tajskim nadmorskim mieście Phuket.

 

Rodzina Tajlandczyka, która zobaczyła transmisję na profilu Wuttisana na Facebooku, zaalarmowała policję. Funkcjonariusze przyjechali jednak za późno aby ocalić mężczyznę i jego córkę.

 

- Jego ciało wisiało obok ciała córki - powiedział Jullaus Suvannin, oficer policji prowadzący sprawę.

 

Mężczyzna udostępnił dwa nagrania pokazujące jego zbrodnię. Obejrzało je łącznie 370 tys. osób. Samobójstwo Wuttisana nie było emitowane.

 

Wstępnie ustalono, że mężczyzna był owładnięty myślą, iż żona go nie kocha i odejdzie od niego.

 

"Nie ma miejsca na takie treści"

 

Somsak Khaosuwan z ministerstwa cyfryzacji i społeczeństwa Tajlandii skontaktował się z Facebookem, aby usunął filmy. - Nie będziemy naciskać na Facebooka, ale liczymy na współpracę - napisał.

 

 

Jak oświadczył rzecznik prasowy Facebooka, "to przerażający wypadek, a nasze serca skierowane są teraz do rodziny ofiary". - Nie ma miejsca na takie treści na Facebooku, dlatego zostały usunięte - wyjaśnił.

 

Nagranie trafiło też na YouTube'a. Po informacji od BBC zostało usunięte w ciągu 15 minut.

Portal napisał: "YouTube ma jasne zasady, które wskazują na to, co akceptowalne jest do opublikowania i szybko usuwamy filmy, które naruszają nasze zasady, gdy są oznaczone".

 

BBC, Reuters