Do wypadku doszło w piątek wieczorem. Prom na którego pokładzie było 140 pasażerów i 30 członków załogi miał płynąć z Las Palmas na Teneryfę.

 

Według informacji przekazanych przez armatora, kapitan stracił kontrolę nad statkiem w następstwie awarii elektryki, która nastąpiła w ciągu kilku minut od wypłynięcia z portu. Na statku wysiadły również silniki. Załoga chciała się ratować zrzucając kotwicę, jednak nic to nie dało i dryfujący statek wbił się dziobem prosto w mur okalający nabrzeże. 

 

 

Choć filmy i zdjęcia z miejsca zdarzenia wyglądają dość groźnie, nikomu nic poważnego się nie stało. Kilku lekko rannych podróżnych zostało opatrzonych na miejscu przez służby ratunkowe. Podróżującym promem udzielona została również pomoc psychologiczna, bo w chwili wypadku wielu z nich wpadło w panikę. Zaraz po zdarzeniu, do którego doszło w piątek wieczorem, pasażerowie zostali ewakuowani ze statku. Zapewniono im nocleg w hotelu.     

 

 

Według wstępnych informacji statek nie odniósł poważniejszych zniszczeń, jednak profilaktycznie został odholowany do portowego doku, gdzie ma przejść badania techniczne i ewentualne naprawy.

 

Na skutek zderzenia poważnie ucierpiał mur okalający port. Miejscowe media poinformowały, że uszkodzony został również biegnący wzdłuż nabrzeża podwodny rurociąg, a do morza wyciekło kilkadziesiąt tysięcy litrów paliwa. Służby zapewniają jednak, że nie doszło do katastrofy ekologicznej.

 

polsatnews.pl, thecanarynews.com