Film nagrała Malwina Pańczuk, która przyjechała z Katowic w odwiedziny do swojej siostry. - Widziałam z okna, że przyjechał samochód z MZGK z gruzem i oponami. Wszystko zostało zrzucone do studzienki kanalizacyjnej - opowiada reporterowi "Interwencji" Malwina Pańczuk.

 

"Poleciał telewizor"

 

Mieszkańcy Mysłowic twierdzą, że przedstawiona w filmie sytuacja to nie jednorazowe zdarzenie. Do podobnych incydentów miało dochodzić już wcześniej.

 

- Tydzień temu była ta sama sytuacja, tylko poleciał telewizor, do tych samych studzienek kanalizacyjnych - mówiła Malwina Pańczuk.

 

- Ja tam zaglądałam, to były worki, tynki, dużo szkła, glazury - dodała Danuta Piotrowska, mieszkanka Mysłowic.

 

Wszystko zasypano piachem

 

Tuż przed zapowiedzianym przyjazdem ekipy "Interwencji" do Mysłowic doszło do niecodziennej sytuacji. Przy studzienkach, do których wcześniej wrzucono między innymi opony, pojawili się pracownicy komunalni i wsypali do studzienek piasek oraz żwir zasłaniając to, co się w nich znajduje.

 

- Mi się wydaje, że to pokazuje, że usiłują zatuszować te działania - ocenił Adrian Panasiuk, mieszkaniec Mysłowic.

 

- Płacimy za segregację śmieci i to niemałe stawki. Ale skoro MZGK pokazuje nam taki sposób ich się pozbywania, to po co segregować? - ironizuje mieszkanka Iwona Chajto.

 

"To nie miejsce do przechowywania odpadów"


Mimo wszystko ekipie "Interwencji" udało się zajrzeć do studzienek. Oprócz piasku i gruzu zauważyła sporo worków z odpadami komunalnymi.

 

- Studzienki kanalizacyjne to nie miejsce do przechowywania odpadów, nawet jak są nieczynne. Sytuacja jest niedopuszczalna. Mamy zgłoszenie i będziemy to kontrolować - zapewniła Małgorzata Zielonka z Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Katowicach.

 

Przedstawiciele MZGK w Mysłowicach nie zgodzili się na oficjalną wypowiedź przed kamerą. Reportera odesłali do oświadczenia zamieszczonego na stronie internetowej. Głosi ono, że że gminni pracownicy zasypywali gruzem nieczynne szambo, a opony wrzucili samowolnie. W oświadczeniu nie ma ani słowa na temat innych śmieci.

 

Umyć, wypełnić piaskiem, a potem gruzem

 

- Procedura likwidacji nieczynnych kanałów wygląda inaczej. Od podstaw to się zaczyna. Powinno się wypłukać podłoże po szambach. Piasek się nawozi, a dopiero później gruz. Tak to robią w Katowicach - powiedział Adrian Panasiuk, mieszkaniec Mysłowic.

 

- To jest zachowanie skandaliczne i nie powinno mieć miejsca. Pracownicy dostali nagany pisemne, ale sprawa nie jest zamknięta i niewykluczone, iż kary zostaną zaostrzone - poinformowała Kamila Szal z Urzędu Miasta Mysłowice.

 

"Interwencja"