Śledczy ustalili, że od 2011 roku w Biłgoraju działała zorganizowana grupa przestępcza, którą zarządzał Krzysztof L., inspektor Wydziału Komunikacji i Drogownictwa biłgorajskiego starostwa. Mężczyzna przyznał się do winy i podjął współpracę ze śledczymi, licząc na nadzwyczajne złagodzenie sprawy.

 

51 oskarżonych, 925 zarzutów

 

30 grudnia 2016 r. liczący 370 stron akt oskarżenia w tej sprawie trafił do zamojskiego sądu. Oskarżonych zostało 51 osób, którym łącznie przedstawiono 925 zarzutów, m.in. wręczania, przyjmowania łapówek oraz fałszowania dokumentów. Aż 791 zarzutów usłyszał Krzysztof L.

  

Sprawę posła jako pierwsza opisała "Gazeta Zamojska". Po jej publikacji, 18 kwietnia śledztwo wszczęła Prokuratura Okręgowa w Zamościu.

 

- Cieszę się, że zajmuje się tym prokuratura.  Uważam, że to bardzo szeroko zakrojona akcja związana z nagonką polityczną na moją osobę - powiedział nam poseł. Dodał jednak, że nie wie, komu może zależeć na zdyskredytowaniu go. 

 

Z ustaleń prokuratury wynika, że mężczyzna miał zdobyć prawo jazdy kat. A i C (na motocykl i pojazdy o masie ponad 3,5 ton) w 2011 r.

 

Analizują dowody, przesłuchają świadków

 

Śledczy poinformowali, że materiały dotyczące posła pojawiły się w śledztwie ws. korupcji w starostwie, ale "w tamtym czasie nie pozwalały na przedstawienie zarzutów i sformułowanie aktu oskarżenia, dlatego zostały wyłączone do odrębnych postępowań".

 

- Na podstawie tych materiałów powzięto wątpliwość, czy dokumentacja związana z prawem jazdy posła Piotra Olszówki została sporządzona w sposób prawidłowy i czy odzwierciedla prawdziwy przebieg zdarzeń. Dotyczy to dokumentacji związanej zarówno z wydaniem prawa jazdy, jak też i ukończeniem szkoleń dla osób ubiegających się o prawo jazdy - powiedział polatnews.pl Bartosz Wójcik, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Zamościu.

 

Śledczy gromadzą dowody, analizują dokumentację ze starostwa oraz ośrodków szkoleniowych. Przesłuchają też świadków.

 

"Daleka droga" do uchylenia immunitetu

 

W mediach pojawiła się informacja, że śledczy planują wystąpić o uchylenie immunitetu posła, ale jak powiedział nam prokurator Wójcik, "do tego jeszcze daleka droga".

 

- Żeby wnioskować o uchylenie immunitetu, trzeba postawić komuś zarzuty, co nie miało miejsca. Prowadzimy na razie postępowanie dowodowe - wyjaśnił.

 

Na pytanie, dlaczego dopiero teraz, cztery miesiące po skierowaniu do sądu aktu oskarżenia ws. korupcji w starostwie, wszczęto śledztwo ws. posła, odpowiedział, iż wówczas śledczy mieli w tej sprawie "wstępne informacje", które dopiero weryfikowali, a teraz mają "wiedzę ściślejszą".

 

- Sprawa korupcji jest ogromna. Materiał dowodowy, co do każdej osoby pojawiającej się w śledztwie był w różnych fazach zaawansowania. Aby jej nie opóźniać, formułowaliśmy zarzuty tam, gdzie pozwalały na to dowody. Tam gdzie nie pozwalał, sprawy wyłączyliśmy do odrębnych postępowań. Tak było w przypadku posła - wyjaśnił prokurator.

 

W podobny sposób prokuratura wyodrębniła jeszcze kilkanaście spraw.

 

polsatnews.pl, fakt24.pl, Gazeta Zamojska