Wacław Berczyński przesłał w czwartek do MON pismo, w którym złożył rezygnację z funkcji przewodniczącego podkomisji utworzonej przy MON ds. ponownego wyjaśnienia katastrofy smoleńskiej. Szef MON dymisję przyjął. Resort poinformował, że p.o. przewodniczącego komisji będzie dr Kazimierz Nowaczyk.

 

Wieczorem w Radiu Maryja Macierewicz powiedział, że Berczyński "nadal będzie pracował z komisją".

 

- Wydaje mi się, że po ogłoszeniu ostatnio informacji, że mieliśmy do czynienia z wybuchem, tu się okazała cała niepowaga tego przedsięwzięcia (podkomisji ds. ponownego wyjaśnienia katastrofy smoleńskiej - red.) - stwierdził Giertych.

 

- Panowie ogłosili wybuch, na pytanie, dlaczego się nie nagrał odpowiedzieli, że prawdopodobnie, bo był szybszy niż dźwięk, a następnie nie potrafili wyjaśnić dlaczego pasażerowie krzyczeli, modlili się i to zostało nagrane - dodał.

 

"Śledztwo motywowane politycznie"

 

Tusk zeznawał w środę jako świadek w śledztwie dotyczącym współpracy Służby Kontrwywiadu Wojskowego z rosyjską Federalną Służbą Bezpieczeństwa.

 

- Istota tego postepowania wskazuje na to, że nie mamy do czynienia z poważnym śledztwem, tylko ze śledztwem motywowanym politycznie - tak o przesłuchaniu w warszawskiej prokuraturze Donalda Tuska mówił jego pełnomocnik Roman Giertych.

 

Giertych poinformował, że miesiąc temu poprosił prokuraturę, aby przesłuchanie przewodniczącego Rady Europejskiej odbyło się w Brukseli. - Nie było żadnych argumentów, żeby zmuszać go do przyjazdu do Warszawy. Gdyby prokuratura się zgodziła no to, by pendolino nie pojechało, to by ludzie nie czekali, to by go nie odprowadzali - komentował.

 

- Jestem prawie pewien, że nie ma podstaw ku temu, aby jakiekolwiek zarzuty wobec Donalda Tuska były sformułowane - podsumował.

 

polsatnews.pl