Do zdarzenia doszło latem ubiegłego roku. Mieszkający pod Nysą Krzysztof N. spotkał w lokalu dawną znajomą. Kobieta wracała z nim do swojego domu. Po drodze zaprosił ją na chwilę do swojego mieszkania, gdzie poczęstował ją napojem z rozpuszczoną "pigułką gwałtu". Nieprzytomną kobietę zgwałcił, a sam akt sfilmował swoim telefonem komórkowym.

 

Ofiara gwałtu obudziła się na drugi dzień w domu podsądnego. Uciekła przez okno i zgłosiła się do szpitala. Lekarze stwierdzili w jej krwi obecność narkotyków. Aresztowany mężczyzna nie przyznał się do winy. Wobec Krzysztofa N. sąd orzekł zakaz zbliżania się do pokrzywdzonej przez trzy lata po opuszczeniu więzienia oraz nakazał wypłacenie 20 tys. zł zadośćuczynienia.

 

PAP