Jak poinformował rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Ostrowie Wlkp. Maciej Meler, w sprawie zgromadzono obszerny materiał dowodowy, przesłuchano m.in. ponad 160 świadków.

 

Mężczyźnie przedstawiono łącznie cztery zarzuty. Odnośnie do trzech czynów prokurator zarzucił przestępstwa seksualnych na szkodę małoletnich poniżej 15. roku życia. - Zarzucono mu, że nadużywając zaufania wynikającego z łączącego go z pokrzywdzonymi stosunku zależności, dopuścił się przestępstw o charakterze seksualnym na szkodę pokrzywdzonych - powiedział rzecznik.

 

Mężczyzna nie przyznał się do zarzucanych mu czynów i odmówił składania wyjaśnień.

 

"Groził, że powie innym, że są »puszczalskie»"

 

Do zdarzeń objętych zarzutami miało dochodzić między styczniem 2000 r. a sierpniem 2016 r. Właściciel ośrodka jeździeckiego - według relacji pokrzywdzonych - miał zadawać nastolatkom pytania dotyczące sfery intymnej, m.in. o to, czy rozpoczęły już współżycie seksualne, ponadto miał łapać dziewczęta za pośladki i piersi.

 

Sprawa ujrzała światło dzienne we wrześniu 2016 roku dzięki 15-latce, którą mężczyzna w czasie przerwy w jeździe miał dotykać w miejscach intymnych.

 

Sprawa trafiła na ostrowską policję i zaczęto docierać do innych klientów ośrodka jeździeckiego. Z zeznań wynikało, że dziewczyny czuły się zmuszone do współżycia seksualnego. Bały się trenera, ponieważ groził, że powie innym, że są "puszczalskie". Jedna z pokrzywdzonych zarzuciła mężczyźnie gwałt.

 

Jak przekazał Meler, sąd, przychylając się do wniosku prokuratora, z uwagi m.in. na wysoki wymiar grożącej oskarżonemu, przedłużył jego tymczasowy areszt o trzy miesiące. Oskarżony przebywa w areszcie od 19 października ub. r.

 

PAP