"Przeciwdziałamy antypolskim prowokacjom" - zapewniają władze obwodu lwowskiego

Świat
"Przeciwdziałamy antypolskim prowokacjom" - zapewniają władze obwodu lwowskiego
Wikimedia.org/Krzysztof Lasoń/CC BY-SA 2.0

Szef lwowskiej administracji obwodowej Ołeh Syniutka zapewnił, że władze tego regionu podjęły działania prewencyjne, by nie dopuścić na swoim terenie do dalszych antypolskich prowokacji.

W opublikowanym we wtorek wywiadzie dla agencji Interfax-Ukraina Syniutka odniósł się do incydentów wymierzonych w polskie miejsca pamięci narodowej i placówki dyplomatyczne na Ukrainie w okresie od stycznia do marca. Najpoważniejszym z nich był atak na konsulat RP w Łucku, który 29 marca został ostrzelany z granatnika.

 

- Miejsca dla takich prowokacji mogą być różne: od wyludnionych miejscowości, takich jak Huta Pieniacka, po konsulat generalny (RP) we Lwowie, który znajduje się prawie w centrum miasta. Podejmujemy bardzo poważne działania o charakterze prewencyjnym - podkreślił szef lwowskiej administracji obwodowej.

 

Zaznaczył, że w ramach tych działań władze nie dopuściły w połowie marca do zablokowania przejścia granicznego z Polską przez grupę osób, które - jak powiedział - "planowały urządzenie prowokacji", zamierzając domagać się od rządu w Warszawie obrony praw polskiej mniejszości narodowej na Ukrainie.

 

"Wojna hybrydowa to nie tylko ostrzały w Donbasie"

 

W końcu marca w obwodzie lwowskim zatrzymano także organizatorów akcji na trasie między Lwowem a granicą z Polską; domagali się oni m.in. "zaprzestania ludobójstwa Polaków". To również według ukraińskich władz było zaplanowaną prowokacją.

 

Szef lwowskiej administracji obwodowej ocenił, że prowokatorzy nie osiągnęli zamierzonych celów, a mieszkańcy regionu zdali sobie sprawę z niebezpieczeństwa takich sytuacji. - Nasi ludzie zrozumieli, że wojna hybrydowa to nie tylko ostrzały w Donbasie, ale i prowokacje u nas, na zachodzie (Ukrainy) - oświadczył Syniutka.

 

Zniszczone pomniki, konsulat oblany farbą

 

W styczniu w zachodniej części Ukrainy doszło do zniszczenia pomnika Polaków pomordowanych w 1944 roku we wsi Huta Pieniacka przez oddziały ukraińskiej dywizji SS-Galizien. Znajdujący się tam krzyż został wysadzony w powietrze, a tablice z nazwiskami ofiar zamalowano farbą. W styczniu także pomazano czerwoną farbą polską i ukraińską część cmentarza ofiar NKWD w Bykowni, gdzie znajduje się polski cmentarz ofiar zbrodni katyńskiej.

 

W lutym nieznani sprawcy oblali czerwoną farbą konsulat Polski we Lwowie, a na jego parkanie pozostawili napis "Nasza ziemia". W tym samym miesiącu pomnik w Hucie Pieniackiej, odnowiony przez miejscową ludność, został ponownie zdewastowany.

 

W marcu we Lwowie pomalowano farbą pomnik profesorów lwowskich zamordowanych przez hitlerowców w 1941 roku oraz w taki sam sposób sprofanowano pomnik polskich ofiar zbrodni w miejscowości Podkamień w obwodzie lwowskim. W obu miejscach pojawił się napis "Śmierć Lachom". W Podkamieniu na krzyżu namalowano swastykę. Miejscowe władze usunęły ślady działalności wandali.

 

Wszystkie te incydenty zostały potępione przez władze w Kijowie, które oceniają, że stoi za nimi "strona trzecia", dążąca do wywołania konfliktu między Polską i Ukrainą. Jako zleceniodawców wskazuje się rosyjskie służby specjalne.

 

PAP

zdr/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze