Radni powiatu białostockiego uznali, że temat jest poważny i na drodze powinny stanąć znaki ostrzegawcze. 

 

- Muszą to być jednak specjalne znaki informujące konkretnie o łosiach, a nie spotykane dotychczas na drogach oznaczenia "Uwaga. Dzikie zwierzęta" - powiedział Polsat News wiceprzewodniczący rady powiatu Jacek Bejm. Jego zdaniem takie oznaczenia bardziej przemówią do wyobraźni kierujących.

 

Dyrektor Zarządu Dróg Powiatowych pomysł poparł. Przyznał, że widział takie znaki z czerwonym obramowaniem na drodze krajowej Białystok-Mońki-Grajewo, w okolicy Osowca, gdzie łosie często wchodzą na szosę. Dodał jednak, że takie znaki "nie pojawią się z dnia na dzień".

 

Zdaniem Marka Jędrzejewskiego, dyrektora ZDP, trzeba odpytać w tej kwestii leśników i myśliwych oraz znaleźć na takie znaki pieniądze, bo na razie nie wiadomo nawet ile kosztowałby ich zakup i montaż.

 

Leśnicy chcą możliwości odstrzału łosi

 

- Łosie oprócz tego, że stwarzają olbrzymie zagrożenie na drogach, to powodują też duże straty w uprawach - stwierdził też radny i leśnik Jacek Bejm.

 

Jego zdaniem łosi w nadleśnictwie Dojlidy jest już tak samo dużo jak jeleni, więc minister środowiska powinien zawiesić moratorium na odstrzał łosi. Obowiązuje ono od kilkunastu lat. Zdaniem przyrodników jest to wciąż jednak gatunek zagrożony wyginięciem.

 

Ranna w zderzeniu z łosiem

 

W ubiegłym tygodniu w okolicy Czarnej Białostockiej doszło po zmroku do zderzenia samochodu z łosiem. Kierująca autem kobieta została lekko ranna. 


Łoś (samiec) może ważyć nawet ponad 700 kilogramów, mieć ponad 2 metry długości, żyje 20-25 lat. Łosie mają dobry słuch i węch, ale słaby wzrok, dlatego mogą wychodzić pod nadjeżdżające auta i nie okazywać strachu przed zagrożeniem.

 

polsatnews.pl, radio.bialystok.pl; Fot: Flickr/Mark Goebel/CC BY 2.0/