Jej zdaniem, katastrofa "obciąża szczególnie tych, którzy mieli realną władzę, liderów partyjnych obciąża to, że byliśmy państwem z dykty". - Szkoda, że teraz jesteśmy państwem z siarki i latają szaleńcy, podpalając je zapałkami - dodała.

 

"Niewłaściwy dzień" na spotkanie podkomisji smoleńskiej

 

- Nie ma powodu, żeby nawet najbardziej egzotyczna komisja swoje najdziwniejsze eksperymenty pokazywała właśnie dzisiaj - mówiła Nowacka, odnosząc się do planowanego na poniedziałek publicznego spotkania powołanej przez MON podkomisji do ponownego zbadania katastrofy smoleńskiej.

 

- Ja zresztą pisałam do nich z prośbą, żeby urządzili to spotkanie, które planują, innego dnia, żeby ten dzień był poświęcony na refleksję. Dla nas szczególnie, dla rodzin ofiar katastrofy smoleńskiej to dzień wyjątkowy. My naprawdę chcemy go spędzić spokojnie, przy grobach najbliższych, z przyjaciółmi, niekoniecznie słuchając planów i pomysłów podkomisji, które być może są interesujące, ale to niewłaściwy dzień. Nie raczyli mi nawet odpisać - opowiadała.

 

Jak mówiła, "tu nie ma, ale też nigdy nie było refleksji nad tym, dlaczego Polska dopuściła do tego, żeby w złych warunkach lądowała głowa państwa, żeby delegacja latała złym samolotem". - Nie podjęto żadnych działań naprawczych - oceniła Nowacka.

 

"Większość z nas chce uciec od jazgotu, ale się nie da"

 

Przypomniała, że "były próby, żeby polecieli wszyscy razem, nie ma rządowego samolotu, a stan bezpieczeństwa osób najważniejszych w państwie jest przedmiotem regularnych doniesień prasy, gdzie pokazuje się, że tego bezpieczeństwa nie ma". - Natomiast to, co jest, to jest wyłącznie walka polityczna, podsycanie podziałów czymś, co nas potrafiło połączyć - dodała.

 

- 10 kwietnia byliśmy zjednoczeni w żałobie bez względu na nasze poglądy, sympatie polityczne, bez względu na to, czy interesujemy się polityką czy nie. Dzisiaj większość z nas chce zwyczajnie od tego jazgotu uciec, a nie da się - powiedziała Nowacka.

 

W jej ocenie, "katastrofa smoleńska była elementem kampanii wyborczej i propagandy politycznej, a dzisiaj co miesiąc używana jest do tego, by brat Lecha Kaczyńskiego w imię jego pamięci tę pamięć trochę deptał, działając przeciwko słowom swojego brata, i podsycał niechęć do wszystkich innych". - Dla mnie każdy 10 kwietnia przez Jarosława Kaczyńskiego staje się coraz bardziej przykry, bo to nie o pamięć już tam idzie - dodała.

 

10 kwietnia 2010 r. w Smoleńsku w katastrofie Tu-154M zginęło 96 osób, w tym prezydent Lech Kaczyński i jego małżonka.

 

Polsat News