Komisja dyscyplinarna dla nauczyciela za "Ucho Prezesa" i popieranie Owsiaka

Polska
Komisja dyscyplinarna dla nauczyciela za "Ucho Prezesa" i popieranie Owsiaka
Google Maps

Nauczycielowi wychowania fizycznego z Zespołu Szkół Technicznych i Licealnych w Żaganiu, który na prywatnym profilu na Facebooku udostępniał serial "Ucho Prezesa" i grafiki promujące WOŚP, zarzucono używanie mowy nienawiści. 20 kwietnia ma stawić się przed komisją dyscyplinarną. - Ta sytuacja naprawdę wydaje mi się absurdalna, czuję się jak w jakimś śnie - powiedział polsatnews.pl wuefista.

- Słów brakuje, kiedy człowiek dostaje zarzut na podstawie jednego z najbardziej popularnych seriali. I kolejne, że udostępniłem Jurka Owsiaka - mówił nam Bartłomiej Woś, który jest zszokowany stawianymi mu zarzutami. - Co mam powiedzieć, uwielbiam Jurka (Owsiaka - red.) i zawsze będę udostępniał posty w jego obronie. Jestem też fanem "Ucha Prezesa", więc nie zamierzam zaprzestać udostępniania go na mojej własnej tablicy - zapowiedział.

 

Postępowanie wobec Wosia zostało wszczęte na podstawie anonimowego listu oraz pisma starosty powiatowego Henryka Janowicza do dyrektora szkoły Zbigniewa Stębelskiego. Według słów Wosia, w piśmie nakazano dyrekcji wezwanie nauczyciela przed komisję dyscyplinarną.

 

"Solą w oku starosty może być moja aktywność związkowa"

 

- To jest paranoja. Jeśli satyra jest mową nienawiści, to każdy kabaret też może być za nią uznany - oburzał się wuefista.

 

Podstaw postępowania doszukuje się jednak gdzie indziej. - Jako czuły związkowiec, bardzo mocno przeciwstawiałem się panu staroście w kwestii tego, co robi w żagańskiej oświacie, stawałem przeciwko zwolnieniom, obniżaniu pensji, a także przeciwko temu, jak traktował Specjalny Ośrodek Szkolno-Wychowawczy w Żaganiu i jego dyrektor Renatę Sochę, która została bezpodstawnie zwolniona - mówił Woś. - Może to jest solą w oku pana starosty - dodał.

 

Jak opowiadał, o zarzutach dowiedział się 15 marca, kiedy dyrektor szkoły wezwał go na rozmowę. Tam odczytano mu treść pisma ze starostwa (wuefista twierdzi, że rozpoznał urzędowy druk) oraz anonimu. - Stwierdziłem, że nie widzę nic złego w tym, o co się mnie oskarża. Dyrektor powiedział mi, że też nie widzi problemu, ale musi wszcząć postępowanie, bo taki ma odgórny nakaz - mówił Woś.

 

Nie pokazano mu listów z zarzutami

 

Jak opowiadał, kolejnego dnia wysłał do pracodawcy pismo z prośbą o przesłanie mu kopii listów oraz screenów z jego Facebooka ukazujących obraźliwe, według oskarżających, treści.

 

- Nie dostałem na nie odpowiedzi, więc 29 marca napisałem po raz kolejny, tym razem przez związek zawodowy. Nazajutrz otrzymałem odpowiedź, że dyrektor nie udostępni mi listów, bo nie są one skierowane do mnie. Więc na jakiej podstawie mam się bronić przed komisją dyscyplinarną? - mówił Woś.

 

O komentarz poprosiliśmy dyrektora szkoły, jednak ten - mimo umówionej z nami rozmowy telefonicznej - okazał się w środę niedostępny. Zadzwonimy w czwartek.

 

polsatnews.pl

pam/dro/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze