"Atakowanie na oślep jest charakterystyczne dla światowego dżihadu". Ekspert o wybuchu w Sankt Petersburgu

Polska

Według dr. Krzysztofa Liedela z Centrum Badań nad Terroryzmem Collegium Civitas uważa, że wszystko wskazuje na to, że w Sankt Petersburgu doszło do zamachu, a stoi za nim któraś z organizacji z dwóch nurtów terrorystycznych: światowego dżihadu lub skrajnych ugrupowań wewnątrz Rosji. - Ta druga wersja wydaje mi się mniej prawdopodobna - ocenił.

- Atakowanie na oślep, zabijanie niewinnych osób jest charakterystyczne dla światowego dżihadu - wyjaśnił Liedel.

 

Gość Ewy Gajewskiej przypomniał, że w skład organizacji zaliczanych do tzw. światowego dżihadu wchodzą również ugrupowania z Zakaukazia, związane z ruchami czeczeńskimi.

 

Jego zdaniem, gdyby za atak odpowiadało któreś z ugrupowań wewnątrz Rosji, mielibyśmy do czynienia z "bardzo precyzyjnymi atakami skierowanymi w przedstawicieli rządu, policjantów, wojskowych, a nie cywili, którzy giną w metrze".

 

Problem z Syrią i tzw. terroryzmem kaukaskim

 

Ekspert wskazał, iż możliwe, że wybuch miał związek z obecnością Rosji w Syrii. – Fora terrorystyczne są pełne informacji, iż tzw. Państwu Islamskiemu udało się znaleźć ciała kilku rosyjskich żołnierzy i mają twarde dowody, że Rosjanie są tam zaangażowani. Z resztą tego Moskwa w żaden sposób nie ukrywała - przypomniał.

 

- Natomiast myślę, że to jest dobry moment, żeby to propagandowo wykorzystać i jeśli tylko ISIS byłoby w stanie taki atak przeprowadzić, to na pewno by przeprowadziło - stwierdził.

 

Liedel zaznaczył również, że Rosja ma wielki problem z tzw. terroryzmem kaukaskim. - Wszystkie te ugrupowania, związane z ruchem czeczeńskim są mocno zaangażowane w tzw. światowy dżihad. Czeczeni wychodzą z założenia, że udział w nim daje dużo większą możliwość konfrontacji z Rosją, niż działanie samodzielnie, więc wielu z nich walczy w strukturach ISIS i Al-Kaidy - powiedział na antenie Polsat News.

 

"Kontekst nasuwa się sam"

 

Na Kaukaz wskazuje również Piotr Niemczyk, były szef Biura Analiz Urzędu Ochrony Państwa. - Niedawno, bo 29 marca mieliśmy siódmą rocznicę zamachu w Moskwie, w Sankt Petersburgu odbyło się spotkanie Putina z Łukaszenką, więc ma to kontekst naturalny. Wszystko wskazywałoby na mieszkańców Północnego Kaukazu - ocenił.  

 

 

- Tym bardziej, że wiemy, że do 2000 bojowników z tego regionu walczyło szeregach tzw. Państwa Islamskiego. Teraz mają tam mniej rzeczy do roboty, bo ISIS na szczęście wojnę przegrywa. Część z tych ludzi wraca do Europy, a antyrosyjskie nastroje się nasilają. Były pogróżki ze strony tzw. Państwa Islamskiego w kierunku Rosji. W grudniu został zamordowany rosyjski ambasador w Turcji w ramach odwetu za obecność wojsk rosyjskich w Syrii. Kontekst nasuwa się sam - powiedział Niemczyk.

 

Polsat News

 

ml/luq/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze