"Zakochany burmistrz" może stracić posadę. Jest wniosek o referendum ws. jego odwołania

Polska
"Zakochany burmistrz" może stracić posadę. Jest wniosek o referendum ws. jego odwołania
stanislaw.piechula.pl

Burmistrz Mikołowa (Śląskie) zasłynął po swoim emocjonalnym wpisie na Facebooku, w którym przyznał się do romansu z asystentką. "Jestem po uszy zakochany i chciałbym przebywać z Aleksandrą non stop" - pisał. Związek żonatego burmistrza z podwładną nie spodobał się części mieszkańców. - To jeden z powodów referendum - powiedział polsatnews.pl Mateusz Kruszyna, pełnomocnik komitetu referendalnego.

- Realne straty finansowe, społeczne i wizerunkowe, które ponosi Mikołów i jego mieszkańcy wskutek działalności pana burmistrza, powodują, że odwołanie pana Stanisława Piechuli jest koniecznością - powiedział polsatnews.pl Kruszyna. Komitet, którego jest członkiem, został powołany w zeszłą środę.

 

- Romans burmistrza z podwładną jest jednym z powodów naszej inicjatywy referendalnej. Oczywiście nie mamy tutaj na myśli tego, z kim pan Stanisław Piechula układa sobie życie. To jego prywatna sprawa i dramat jego rodziny, w który nie mamy zamiaru wnikać - powiedział Kruszyna. - Problem polega na zależności służbowej kochanków, kwestii awansów służbowych, podwyżek, gratyfikacji finansowych dla asystentki oraz tworzenia dla pani Aleksandry Cz. stanowisk pracy, które do tej pory nie były w mieście potrzebne. Za to wszystko przecież płacą mikołowianie i jak sam pan Burmistrz wielokrotnie przyznawał, "żeby komuś dać, musiał komuś zabrać" - dodał.

 

Przeciwko burmistrzowi - także radni z PO

 

W skład grupy inicjującej referendum wchodzą mieszkańcy Mikołowa, a także radni, i to nie tylko z wrogiego wobec wywodzącego się z PO burmistrza PiS-u, ale i z jego własnego ugrupowania.

 

Jak zaznaczył Kruszyna, komitet nie zamierza wyłaniać konrkandydata na stanowisko burmistrza. - Mimo wszystko podziały światopoglądowe i polityczne są w tym przypadku zbyt głębokie - wyjaśnił.

 

W ciągu 60 dni zwolennicy referendum będą musieli zebrać podpisy 10 proc. mieszkańców Mikołowa uprawnionych do głosowania, co oznacza, że potrzebują około 3 tys. podpisów.

 

polsatnews.pl

 

pam/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze