We wtorek wieczorem Ministerstwo Obrony Narodowej podało w komunikacie, że Polska zrezygnowała z ubiegania się o status państwa ramowego w dowództwie Eurokorpusu oraz stopniowo zredukuje swój wkład, w perspektywie 3-4 lat. Podkreślono, że "Polska zachowa jednak dalej status państwa stowarzyszonego i będzie się angażować w stopniu odpowiednim do tego statusu i zaangażowania innych państw europejskich".

 

"To cofa Polskę o kilka lat"

 

Klich w rozmowie z Beatą Lubecką przyznał, że to "nie jest zła, a bardzo zła decyzja rządu". - To cofa Polskę o tych kilka ładnych lat, do lat 2002-2008, kiedy już byliśmy państwem stowarzyszeniowym, a nie byliśmy państwem członkowskim - dodał.

 

Były szef MON przypomniał, że wówczas wszystkie państwa "jednogłośnie przyjęły polską aplikację i opowiedziały się za naszym członkostwem w korpusie".

 

- Bardzo źle się dzieje, że PiS składa ten parasol nad bezpieczeństwem Polski - stwierdził Klich. Według niego, taka decyzja MON zmniejszy poziom bezpieczeństwa naszego kraju.

 

"Od EC może zacząć się tworzenie europejskiej armii"

 

Zapytany o to, czy obecność Polski w Eurokorpusie jest naprawdę konieczna, skoro EC bywa nazywany "formacją papierową", odpowiedział, że "sformułowań takich używali ci, którzy nie byli na co dzień świadkami tego, co robi Eurokorpus". - Dowództwo dowodziło zarówno w Bośni i Hercegowinie, Kosowie, jak i dwukrotnie w Afganistanie - dodał.

 

Klich zaznaczył, że warto być aktywnym członkiem EC m.in. ze względów politycznych. - To ważna forma integracji wojskowej w Europie, od której może zacznie się tworzenie europejskiej armii. Nie jestem przekonany, że tak się stanie, ale np. pan prezes Kaczyński kilkakrotnie deklarował, że jest zwolennikiem utworzenia europejskiej armii - podkreślił były szef MON.

 

"Eurokorpus to »klub najlepszych«"

 

Jak dodał, Eurokorpus to "klub najlepszych". - Najlepiej wykfalifikowanych i najbardziej profesjonalnych oficerów i podoficerów posiadających najwięcej wiedzy i największe umiejętności - dodał. Według senatora "warto mieć tam swoich przedstawicieli, żeby mieć wpływ na procesy decyzyjne".

 

- Status państwa stowarzyszeniowego to jest tylko kilka symbolicznych stanowisk bez żadnego wpływu na realne działanie korpusu - dodał. - Mieliśmy szansę na to, aby być realnym członkiem Eurokorpusu, a wracamy do pozycji symbolicznej - podsumował.

 

"To by oznaczało, że prezydent identyfikuje się z decyzją MON"

 

Szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego Paweł Soloch powiedział w środę, że "prezydent Andrzej Duda nie jest zaniepokojony informacją o ograniczeniu przez Polską zaangażowania w Eurokorpusie". Zapytany o takie stanowisko prezydenta, Klich odpowiedział: "ja jestem zaniepokojony tym, że prezydent nie jest zaniepokojony". - To by oznaczało, że prezydent w pełni identyfikuje się z decyzją podjętą przez MON, a to jest decyzja błędna - dodał.

 

Klich zauważył ponadto, że "Polska wypada z głównego nurtu integracji europejskiej", podczas gdy inni "uciekają do przodu". - Francja i Niemcy po decyzji o wyjściu Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej przyspieszają m.in. w dziedzinie wspólnej polityki bezpieczeństwa i obrony - zauważył.

 

 

"Prezydent pisze do ministra list", "ciuciubabka w sprawach śmigłowców"

 

Senator PO został także zapytany przez Beatę Lubecką o to, czy prezydent powinien współdecydować wraz z szefem MON. - To jest bardzo dziwna sytuacja. Prezydent jest powiadamiany o decyzjach po fakcie albo pisze do ministra list, w którym wyraża zaniepokojenie sprawami istotnymi, ale nie najistotniejszymi, bo w sprawach najistotniejszych nie ma zastrzeżeń - stwierdził Klich.

 

Zdaniem byłego ministra obrony narodowej, największe zaniepokojenie prezydenta powinny budzić czystki w armii oraz wyhamowanie głównych programów modernizacyjnych w wojsku.

 

Inną kwestią, na którą zwrócił uwagę, jest "ciuciubabka w sprawach śmigłowców". - Nie wiadomo co się dzieje i w jakim miejscu jesteśmy - dodał.

 

Klich przypomniał, że - według zapowiedzi MON - miały być 2 śmigłowce, następnie 8, a potem 11. - Do tej pory nie ma żadnego - powiedział senator. - Teraz wiemy, że toczy się procedura przetargowa, ale zamiast 50 śmigłowców, prawdopodobnie dostaniemy ich 12 i to jeszcze nie wiadomo kiedy - dodał.

 

- W tym zakresie opóźnienia są przynajmniej 5-letnie. W ubiegłym roku, w odpowiedzi na moją interpelację, MON informował, że "rozpoznaje się rynek". Rozpoznanie rynku prowadziliśmy w 2011 roku - dodał.

 

"500+ karabin", które "ma zapewnić władzę"

 

Zapytany o to, czego oczekuje po spotkaniu prezydenta Dudy z Antonim Macierewiczem, odpowiedział: "bardzo twardych, męskich rozmów z ministrem". Jako tematy priorytetowe określił sprawy kadrowe oraz kwestie pozyskiwania sprzętu i modernizacji technologii wojsk operacyjnych.

 

- Wojska operacyjne są ofiarą zaniechań w ostatnim czasie - stwierdził Klich. Wymienił w tym miejscu programy: rakietowy, śmigłowcowy, informatyzacji systemów dowodzenia i łączności i pozyskiwania dronów uderzeniowych i rozpoznawczych oraz odbudowę marynarki wojennej. - Żaden z tych pięciu priorytetowych programów nie jest realizowany - podsumował.

 

Według byłego szefa MON, w budżecie ministerstwa są środki na modernizację armię. - Potrzeba tylko woli politycznej, żeby środki lokować tam, gdzie są potrzebne, a nie tam, gdzie mają zapewnić władzę - powiedział.

 

- Mówię o formule "500+ karabin". Rzeczywiście Wojsko Obrony Terytorialnej kosztuje nas dużo i na ten cel idą większe środki z budżetu niż to wcześniej zakładano - stwierdził senator PO.

 

Jego zdaniem, WOT "nie stanowi takiej wartości bojowej jak dobrze wyćwiczone i wyposażone w nowoczesny sprzęt wojska operacyjne".

 

Polsat News