Na odejście w ramach programu zdecydowali się przede wszystkim ci pracownicy, którym do emerytury zostało zaledwie parę lat.

 

Zarząd firmy zapewniał, że pieniądze z tytułu odszkodowania są zwolnione z podatku dochodowego. Opierał się na dwóch interpretacjach wydanych przez łódzką Izbę Skarbową. Brak podatku był dodatkową zachętą dla niezdecydowanych pracowników.

 

Związki zawodowe i burmistrz proszą o pomoc

 

Jednak w  czerwcu 2016 roku ministerstw finansów Paweł Szałamacha wydał interpretację przepisów podatkowych, z której wynika, że tego typu dochody podlegają opodatkowaniu

 

Urzędy skarbowe zaczęły więc wzywać byłych już pracowników PZL-Świdnik do zapłaty podatku wraz z odsetkami.  Są tacy, którzy muszą zapłacić nawet ponad 30 tys.  zł.

 

W tej sytuacji związki zawodowe działające w PZL-Świdnik SA poprosiły o pomoc lokalnego posła PiS Artura Sobonia, który o opodatkowanie odszkodowań i sprzeczność w interpretacjach podatkowych pisemnie zapytał wicepremiera, ministra finansów Mateusza Morawieckiego.

 

O interwencję i "podjęcie działań prawnych w celu likwidacji sprzeczności w wydawanych interpretacjach podatkowych" zwrócił się 24 marca do wicepremiera Morawieckiego również burmistrz Świdnika Waldemar Jakson.

 

polsatnews.pl