"Szpitale bez aborterów" i kontrmanifestacja przed Ministerstwem Zdrowia

Polska
"Szpitale bez aborterów" i kontrmanifestacja przed Ministerstwem Zdrowia
PAP/Rafał Guz
Przedstawiciel Fundacji Pro-Prawo do Mariusz Dzierżawski (L), działacz Prawicy RP dr Bawer Aondo-Akaa (P) oraz aktorka Dominika Figurska (C) podczas konferencji inaugurującej akcję "Szpitale bez aborterów"

Przed niektórymi szpitalami ginekologiczno-położniczymi w wybranych miastach Polski mają być w najbliższych miesiącach organizowane pikiety przeciwników aborcji. - Celem akcji jest powstrzymanie szpitalnych mordów. Pikiety organizujemy od lat i przynoszą one dobre efekty - stwierdził Mariusz Dzierżawski z Fundacji Pro - Prawo do Życia.

Mariusz Dzierżawski z Fundacji Pro - Prawo do Życia mówił podczas briefingu przed gmachem Ministerstwa Zdrowia, że pikiety przed szpitalami mają "przypominać, że aborcja to zabijanie dzieci".

 

Akcje skierowane do lekarzy

 

Dzierżawski wskazywał, że adresatami akcji są w sposób szczególny lekarze, którzy mają prawo odmówić wykonania aborcji.

 

- Są w Polsce lekarze, którzy odmawiają uczestnictwa w zabójstwach. Akcja ma ośmielić kolejnych - powiedział. Jest ona także, jak dodał, skierowana do zarządzających służbą zdrowia.

 

Jego zdaniem, odpowiedzialność spada na polityków.

 

- Mieli dobrą okazję, aby zmienić aborcyjne prawo, ale nie skorzystali z tego. Wybrali śmierć, odrzucili życie - powiedział.

 

"Za rządów PiS 1500 ofiar"

 

Wskazywał, że od objęcia rządów przez PiS minęło prawie 500 dni.

 

- Każdego dnia aborterzy w państwowych szpitalach zabijają troje dzieci, a to oznacza że za rządów Prawa i Sprawiedliwości w tym obszarze to 1500 ofiar. To przerażająca statystyka - powiedział.

 

Dzierżawski przekonywał, że wielu Polaków zadaje sobie pytanie "czy w Polsce zwycięży cywilizacja życia, czy cywilizacja śmierci".

 

- Nie wystarczy pytać, trzeba działać. Odpowiedzialność za życie spoczywa nie tylko na osobach pełniących funkcje publiczne, a obojętność wobec zabijania bezbronnych jest zbrodnią - powiedział.

 

Interwencja policji

 

Briefing rozpoczął się z kilkuminutowym opóźnieniem z powodu dwóch osób, które skandowały przez megafon "wolność, równość, aborcja na żądanie" i próbowały dyskutować z organizatorami; interweniowała policja.

 

Obowiązująca ustawa z 1993 r. zezwala na dokonanie aborcji gdy ciąża stanowi zagrożenie dla życia lub zdrowia kobiety, jest duże prawdopodobieństwo ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu lub gdy ciąża powstała w wyniku czynu zabronionego. W dwóch pierwszych przypadkach przerwanie ciąży jest dopuszczalne do chwili osiągnięcia przez płód zdolności do samodzielnego życia poza organizmem matki; w przypadku czynu zabronionego - jeśli od początku ciąży nie upłynęło więcej niż 12 tygodni.

 

We wrześniu zeszłego roku Sejm odrzucił w pierwszym czytaniu projekt "Ratujmy kobiety" - liberalizujacy przepisy aborcyjne, a skierował do dalszych prac projekt komitetu "Stop aborcji" - zaostrzający prawo. Wywołało to burzliwe reakcje, m.in. tzw. czarny protest zorganizowany jako wyraz sprzeciwu wobec proponowanych zmian. Ostatecznie Sejm definitywnie odrzucił projekt.

 

Narodowy Dzień Życia Sejm uchwalił w 2004.

 

PAP

mta/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze