Ekspert o ataku w Londynie: raczej nie był to element większego spisku

Polska
Ekspert o ataku w Londynie: raczej nie był to element większego spisku
Reuters

- Na podstawie dostępnych na tę chwilę informacji wszystko wskazuje na to, że nic więcej się już nie wydarzy. Ten atak nie był zbyt skuteczny i wyrafinowany. Trudno brać pod uwagę, że był to element jakiegoś większego spisku, większej operacji. Była to raczej pojedyncza osoba - powiedział w Polsat News Krzysztof Liedel, ekspert ds. terroryzmu z Collegium Civitas.

Sprawca ataku w Londynie rozjeżdżał samochodem przechodniów na chodniku Mostu Westminsterskiego, później uderzył w ogrodzenie parlamentu. Następnie zaatakował nożem policjanta pilnującego gmachu parlamentu. Napastnik został zastrzelony. Policja sprawdza, czy nie miał wspólnika.

 

- Terroryści w ostatnim czasie przyzwyczaili nas do tego, że nie są w stanie przeprowadzać dużych, spektakularnych ataków. Raczej są to pojedyncze osoby, które wykorzystują to, co mają pod ręką, czyli na przykład nóż albo samochód do taranowania. Raczej są to działania pojedynczych osób, albo bardzo niewielkich, 2,3-osobowych komórek - powiedział Liedel. 

 

"Incydent o charakterze terrorystycznym"

 

Według niego, możemy z dużą dozą prawdopodobieństwa stwierdzić, że "mieliśmy do czynienia z jednym incydentem, który najprawdopodobniej będzie oceniamy jako incydent o charakterze terrorystycznym".

 

Atak w Londynie to nie jedyne tego typu zdarzenie w ostatnim czasie w Europie. W sobotę muzułmański fanatyk zaatakował członków patrolu wojskowego na paryskim lotnisku Orly.

 

Zdaniem eksperta Collegium Civitas, "pozwala to, mimo niespecjalnie wyrafinowanej formy ataku, osiągnąć pewien element psychologiczny".

 

- Zainteresowanie mediów, trochę wystraszenie społeczeństwa. To jest normalny element wykorzystywany przez terrorystów od wielu lat - ocenił Liedel. - Jeżeli będziemy mnożyli te zdarzenia, jeżeli okaże się, że osoba żyjąca na co dzień obok nas, jest w stanie dokonać zamachu, to element strachu będzie szerzony, stąd zmiana tej filozofii - dodał.

 

Pytany, czy atak mógł być jedynie wstępem do czegoś większego, aby odwrócić uwagę służb, Liedel stwierdził, że "jest to mało prawdopodobne".

 

"Służby są coraz lepiej przygotowane"

 

- Tego typu atak, ma to do siebie, że uruchamiane są wszelkie procedury bezpieczeństwa, które utrudniają dalsze działanie terrorystom. Próba dokonania prymitywnego ataku, który miałby odwrócić uwagę, jest więc mało prawdopodobna. W chwili obecnej zafunkcjonują procedury. Całe kwartały miasta zostaną zamknięte. Funkcjonariuszy i żołnierzy będzie więcej na ulicach, zatem trudniej byłoby przeprowadzić taki atak - powiedział.

 

Według niego, ostatnie "dość prymitywne ataki" to efekt tego, że terroryści działają coraz słabiej oraz tego, że służby odpowiedzialne za bezpieczeństwo są lepiej przygotowane.

 

- Zdolności operacyjne organizacji terrorystycznych są dzisiaj dużo mniejsze. One nie są w stanie przeprowadzać tak dużych, spektakularnych ataków. Z drugiej strony służby odnoszą sukcesy w walce z terroryzmem. Biorąc pod uwagę to co jest najważniejsze w terroryzmie, czyli sianie strachu, to ta taktyka pojedynczych ataków, będzie przynosiła określone efekty. Musimy być cały czas czujni, ponieważ jeśli znajdzie się taka możliwość, żeby dokonać dużego ataku, to terroryści na pewno to zrobią - powiedział Liedel.

 

Polsat News

dk/dro/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze