- Związek Nauczycielstwa Polskiego dziękuje wszystkim osobom, organizacjom i stowarzyszeniom, które włączyły się aktywnie w zbiórkę podpisów pod obywatelskim wnioskiem o referendum - powiedział Broniarz na wspólnym briefingu z przedstawicielami Partii Zieloni, która jest w komitecie organizacyjnym referendum.

 

Jak mówił, członkowie komitetu chcą, by akcja w swojej pierwszej fazie zakończyła się z końcem marca. - Wówczas policzymy dokładnie, ile mamy głosów. I wspólnie z koalicją „Nie dla chaosu w szkole” podejmiemy decyzje, co robimy dalej - poinformował.

 

Prezes ZNP, pytany, ile szacunkowo zostało już zebranych podpisów, odpowiedział: "Podawaliśmy w ubiegłym tygodniu, że mamy ponad 400 tys. podpisów. Zarówno w piątek, jak i dziś w godzinach porannych, przyszło do nas kilkaset kart z podpisami (...). Jestem przekonany, że 0,5 mln już mamy, ale chcemy zebrać zdecydowanie więcej".

 

"Ludzie bardzo chętnie się podpisują"


Głos zabrali także przedstawiciele Partii Zielonych Agnieszka Grzybek i Marek Kossakowski.

 

- Akcja referendalna cieszy się bardzo dużym zainteresowaniem. Ludzie bardzo chętnie podpisują się, ponieważ wszyscy mają świadomość, że edukacja w Polsce potrzebuje reformy i zmian, ale nie mogą być one wprowadzane w sposób tak chaotyczny i prowadzić do dewastacji edukacji, nie mogą być podporządkowane doraźnym interesom polityków, a nie potrzebom dzieci i rodziców" - powiedziała Grzybek.

 

Jej zdaniem, reforma potrzebuje głębokich konsultacji społecznych. - Jest bardzo duży sprzeciw rodziców, zlekceważono też głos środowiska nauczycielskiego - zaznaczyła.

 

"Tak naprawdę nie chodzi o to, czy będą gimnazja"


- Kiedy PO rządziło, PiS domagał się referendów w ważnych sprawach; tak było m.in. przy reformie emerytalnej. Teraz (PiS – red.) jest nieczułe, nieciekawe, nie interesuje go głos społeczeństwa. Nie ma więc żadnej „dobrej zmiany”, jest zła kontynuacja - ocenił Marek Kossakowski.

 

- W deformie edukacji, bo tak nazywamy reformę, tak naprawdę nie chodzi o to, czy będą gimnazja, czy też ich nie będzie. Wpisuje się ona w całą politykę Prawa i Sprawiedliwości. Politykę budowy nowego społeczeństwa, nowego człowieka - wiernego, zaściankowego, otumanionego, podatnego na demagogie i populizm. Dlatego sprzeciwiamy się deformie - powiedział Kossakowski.

 

"Króliki doświadczalne"


Reformę skrytykował również Patryk Wydurski ze stowarzyszenia młodzieżowego "Ostra Zieleń". Jak mówił, w wyniku reformy "uczniowie, nauczycielki i nauczyciele staną się królikami doświadczalnymi na życzenie polityków".

 

W imieniu swojej organizacji zaapelował o szacunek i podmiotowe traktowanie młodzieży oraz o "reformę, której ta naprawdę potrzebuje". Mówił o konieczności wprowadzenia w szkołach edukacji seksualnej, antydyskryminacyjnej i filozoficznej, która nauczy krytycznego myślenia i refleksji nad rzeczywistością.

 

Referendum ws. reformy edukacji


Pomysłodawcą referendum jest ZNP, a w skład komitetu wspierającego inicjatywę wchodzą przedstawiciele partii politycznych, stowarzyszeń, organizacji i ruchów społecznych, m.in. "Rodzice przeciwko reformie edukacji", koalicja "Nie dla chaosu w szkole", Krajowe Porozumienie Rodziców i Rad Rodziców, Społeczne Towarzystwo Oświatowe, Krajowe Forum Oświaty Niepublicznej, OPZZ, PO, Nowoczesna, Razem i Inicjatywa Polska.

 

Reforma edukacji, w ramach której zostanie zmieniona m.in. struktura szkół, rozpocznie się od roku szkolnego 2017/2018. W miejsce obecnie istniejących typów szkół zostaną wprowadzone stopniowo: 8-letnia szkoła podstawowa, 4-letnie liceum i 5-letnie technikum oraz dwustopniowe szkoły branżowe. Gimnazja mają zostać zlikwidowane.

 

O tym, czy referendum edukacyjne się odbędzie, zdecyduje Sejm w głosowaniu nad wnioskiem w tej sprawie. Aby złożyć taki wniosek, przedstawiciele inicjatywy obywatelskiej muszą złożyć w Sejmie minimum 0,5 mln podpisów popierających zorganizowanie referendum. Pytanie, jakie komitet referendalny chce zadać Polakom, brzmi: "Czy jest pan/pani przeciwko reformie edukacji, którą rząd wprowadza od 1 września 2017 roku".

 

PAP